|
DOWCIPY O WOJSKU
Wrócił żołnierz z
tygodniowej przepustki. Generał pyta go:
- No i jak tam na przepustce?
- Wspaniale, panie Generale. Przez cały tydzień się kochałem.
- No siadajcie i opowiadajcie.
- Niestety nie mogę, panie Generale...
* * *
* *
Wykład z fizyki na
Akademii Wojskowej.
- Wszystkie ciała rzucone do góry spadają z powrotem na
ziemie. To jest właśnie
Prawo ciężkości...
- A jeśli spadną do wody?- pyta jeden z kadetów.
- To juz nie wasza sprawa. Tym zajmie się juz Marynarka
Wojenna.
* * *
* *
Wyskoczył spadochroniarz
z samolotu i z wrażenia zapomniał, jak uruchomić spadochron.
Szarpie się przez chwile, ale widzi, że nic z tego. Nagle
widzi żołnierza , który leci obok niego do góry.
- Hej bracie! Jak otworzyć ten cholerny spadochron?
- Sorry, ja z saperów...
* * *
* *
Z pamiętnika partyzanta:
"...poniedziałek - goniliśmy Niemców po lesie.
...wtorek - Niemcy gonili nas po lesie.
...środa - przyszedł leśniczy i wygonił nas z lasu..."
* * *
* *
Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę,
to ją w krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w
krzaki! To był dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze
idący na ćwiczenia. To był zły dzień...
*
* * * *
Żołnierz pisze z koszar
list do ojca, ze dostał syfilisa. Ojciec odpisuje mu:
"ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych
odznaczeniach, ale noś to z honorem".
* *
* * *
Co zrobicie, gdy
zobaczycie człowieka za burta? - pyta oficer majtka podczas
inspekcji.
- Rzucę mu koło ratunkowe i ogłoszę alarm: "Człowiek
za burta!".
- Dobrze! A jeśli rozpoznacie w tym tonącym waszego oficera?
- Którego?...
* * *
* *
Co żołnierz ma w
spodniach?
- Żołnierz ma w spodniach chodzić.
* * *
* *
Czemu ten pluton tak
krzywo stoi?!? - pieni się kapral.
- Bo ziemia jest okrągła - mówi jeden z żołnierzy.
- Kto to powiedział?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystąp!
- Przecież umarł.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldował?
* * *
* *
Ile razy śmieje się z
kawału podoficer?
- Trzy. Raz jak mu opowiedzą, drugi jak mu wytłumaczą, a
trzeci jak zrozumie.
- A ile razy śmieje się oficer?
- Dwa. Jak mu opowiedzą i jak wytłumaczą?·- A generał?
- Raz, bo on sobie nie da wytłumaczyć.
* * *
* *
Kowalski! Powiedzcie, co
będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho?
- Będę gorzej słyszał, obywatelu sierżancie!
- Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho?
- Nie będę nic widział, bo mi hełm na oczy spadnie!
* * *
* *
Kto tam gwiżdże?
- Duet, obywatelu pułkowniku!
- Szeregowy Duet wystąp! Co, dwóch was tych duetów?
* * *
* *
Nowak, kim jesteś w
cywilu ?
- W cywilu - panie sierżancie - to ja jestem Pan Nowak.
* * *
* *
Obywatelu majorze, czy w
warunkach bojowych kolba karabinu może być wykonana z drzewa
genealogicznego?
- W warunkach bojowych, tak.
* * *
* *
Panie kapitanie, czy pan
wie, ze szeregowy Ecik skoczył bez spadochronu?
- Oszalał. To już dzisiaj trzeci raz...
* * *
* *
Poruczniku! Dowiedziałem
się wczoraj, że wróciliście do obozu pijani i na dodatek
pchając taczkę!
- Tak jest, panie majorze.
- Ja was zdegraduję! Zamknę w areszcie! I długo nie wydam żadnej
przepustki!
- Tak jest, panie majorze.
- I nic nie macie na swoje usprawiedliwienie?
- W tej taczce był pan, panie majorze...
* * *
* *
Szeregowy Oferma! Już po
raz trzeci w tym miesiącu prosicie o przepustkę z powodu nagłej
choroby dziadka.
- Tak jest panie sierżancie. Sam już się nawet zastanawiałem,
czy dziadek nie symuluje.
* * *
* *
Tato, pokaż jak biegają
słoniki!·- Ale już pokazywałem ci dzisiaj trzy razy
...
- Tato, ja chcę jeszcze ...
- No dobrze, ale to już ostatni raz. Pluton !!! Maski p-gaz. włóż
i jeszcze dwa okrążenia !!!
* * *
* *
W wojsku niemożliwe są
tylko dwie rzeczy!
- Okopać się w wodzie i przewrócić hełm na lewą stronę!
* * *
* *
Z kim mieliście ostatnio
stosunek?
- Melduję, że z wiewiórą.
- Zboczeniec! A wy?
- Melduję, że też z wiewiórą.
- A wy? Też z wiewiorą?
- Melduję, że nie.
- Dam wam nagrodę za wzorowe zachowanie. Jak się nazywacie?
- Wiewióra.
* * *
* *
A co ma żołnierz w
szafce?
-Porządek
* * *
* *
Był rok 1943. Spory konwój
przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska.
Była jasna, księżycowa noc. Na mostku polskiego statku,
kapitan wzywa bosmana i rzecze:
- Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie
U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości
manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć
minut. Zejdźcie do załogi i przygotujcie marynarzy do
opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku.
Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca
by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym
humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź, postanowił obrócić
całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał
marynarzy i rzecze:
- Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w
niego członkiem, to cały statek w drebiezgi pójdzie.
Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile
bosmana, tym razem wybuchnę li śmiechem, kiwając głowami z
niedowierzaniem. Rozeźlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie:
- To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a
w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe.
Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając
przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na
zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął "narzędzie",
spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM!
Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem,
byli bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana
kapitan, cały szary z przerażenia.
- Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za
rufą!!!
* * *
* *
Car Mikołaj II dokonuje
przeglądu jednego z pułków.
- Twoje nazwisko?
- Stojkow.
- Kochasz cara?
- Tak jest, Wasza Cesarska Mość.
- Mógłbyś mnie zabić?
- Nie, Wasza Cesarska Mość.
Podchodzi do dobosza:
- Twoje nazwisko?
- Srulek Żółtko.
- Kochasz cara?
- Dlaczego nie?
- Mógłbyś mnie zabić?
- Czym? Bębnem?
* * *
* *
Chłopak z kompanii łączności
na randce z dziewczyna poszedł do parku. Usiedli na ławce i
nic do siebie nie mówią. W pewnym momencie on mówi:
- Kochanie.
- Słucham.
- Nic, sprawdzenie słyszalności.
* * *
* *
Chłopak został powołany
do wojska, do jednostki lotniczej. Przy pożegnaniu matka prosi:
- Uważaj synku na siebie, lataj nisko i powoli!
* * *
* *
Ciemna noc, amerykański
bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na
wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg,
zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów
wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
Dowódca: Skacz...
Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójdę po pilota!!!
Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d*.*ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się
bbboje...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się
wypchnąć go z samolotu.
Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu:
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...
* * *
* *
-Co ma żołnierz pod łóżkiem?
-Posprzątać
* * * *
*
Co powinien zrobić żołnierz,
będąc w składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar?
- Powinien wylecieć w powietrze!
* * *
* *
-Co żołnierz je?
-Żołnierz je obrońca ojczyzny.
* * *
* *
Czasoprzestrzeń w wojsku
jest wtedy, gdy kapral powie:
- Sprzątaj korytarz od tego miejsca aż do obiadu.
* * *
* *
Czym żołnierz myje zęby?
Żołnierz myje zęby czym prędzej.
* * *
* *
-Do czego służy
chlebak?
-Chlebak, jak sama nazwa wskazuje, służy do noszenia granatów,
bo się
w nim chlebocą...
* * *
* *
Dwaj żołnierze fasują
w kuchni śniadanie. Po skosztowaniu porcji zaczynają miedzy
sobą sprzeczkę. Jeden twierdzi, że to kawa, drugi, że
herbata. Kiedy się tak w najlepsze sprzeczają, wychyla kucharz
przez okienko kuchni swoja łepetynę i pyta:
- Hej! Chłopcy! Czy chce tam kiery z wos jeszce troszka kakao?
* * *
* *
Dwóch komandosów tuż
przed akcją:
- Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00.
- Ja mam za dwie 12.
- No dobra... Poczekamy te dwie minuty...
* * *
* *
Franek będąc na
przepustce odwiedza dziewczynę. Rozmawiają. W pewnej chwili żołnierz
proponuje:
- A może bym ci powiedział jakiś dobry dowcip?!
- Dobrze. Ale obiecaj, że jeśli będzie jakieś brzydkie słowo,
to zamiast niego powiesz: "bum".
Żołnierz:
- Bum, bum, bum, bum, bum...
* * *
* *
Gdy świat przestanie się
zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Bron oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.
* * *
* *
Generał podczas
lustracji pyta szeregowca:
- Czy jesteście szczęśliwi, że służycie w wojsku?
- Tak jest, panie generale.
- A co będziecie robić w cywilu?
- Będę jeszcze bardziej szczęśliwy...
* * *
* *
Generał wizytuje dywizję
Czerwonych Beretów. Przechadza się przed najlepszym
batalionem, wymachując szpicrutą. Widząc u jednego z żołnierzy
niedopięty guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień
urlopu. Idąc dalej zauważa żołnierza z rozwiązanym butem.
Uderza go w brzuch i pyta: - Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
- Dąć mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał.
Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza
wystającego chu*a. Uderza w niego szpicrutą i pyta:
- Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu!
* * *
* *
Jak wiadomo, służący w
brytyjskim wojsku żołnierze Gurkha słyną z szaleńczej
odwagi i wykonują wręcz nieprawdopodobne zadania. Pewnego razu
oddział Gurkhow
Miał odprawę przed akcją dowódca omawia sytuacje:
-...kiedy samolot znajdzie się tuz przed celem, będziemy skakał
z wysokości
Ok. 200 metrów. Jakieś pytania?
Z ociąganiem, nieśmiało, jeden żołnierz podnosi dwa palce i
pyta, czy jednak
Nie można by skakał z nieco niższej wysokości.
- Z niższej nie można, bo się spadochron nie otworzy-
odpowiada dowódca.
- A, to będziemy skakał, że spadochronem? Dziękuje, nie mam
więcej pytań
* * * *
*
Jeden żolnierz tyłem
wjeżdża jakąś machina wojenna do garażu. Jakiś młody
wojak mu w tym pomaga informując ile może jeszcze cofnąć: -
Cofaj, cofaj... cofaj... juz nie cofaj - juzes pierdolnął.
* * *
* *
Jednym z ulubionych
akcentów kapitana Stelmacha w studium wojskowym Politechniki
Warszawskiej było powiedzenie: " A buty to się wam mają
świecić jak psu co?" na co kompania zgodnie i z
entuzjazmem odkrzykiwała "Jaja". Raz kapitan z dumą
popatrzył w dół i ku ogromnej radości kompanii dodał
"Albo jak moje".
* * *
* *
Kapral mówi do
szeregowca:
- Masz żetony telefoniczne?
- Jasne, stary!
- Masz mówić: Tak jest panie kapralu! A więc masz żetony
telefoniczne?
- Nie panie kapralu!
* * *
* *
Kapral pyta szeregowca:
- Z czego zrobiona jest lufa karabinu?
- Ze stali.
- Dobrze. A z czego zrobiony jest zamek karabinu?
- Tez ze stali
- Źle.
- Dlaczego źle?
- Spójrzcie sami, szeregowy, co tu w książce napisali:
"Zamek zrobiony jest z tego samego materiału"
* * *
* *
Kapral szkoli szeregowców:
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni.
- A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni!
- Niemożliwe! - mówi kapral sprawdzając coś w swoim notesie.
- Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90
stopni to kąt prosty!
* * *
* *
Kapral wchodzi wieczorem
do sypialni rekrutów i pyta:
- Który z was był w cywilu elektrykiem?
- Ja! - zgłasza się jeden z żołnierzy.
- W porządku. Jesteś odpowiedzialny za to, żeby co wieczór o
dziesiątej światło w sali było zgaszone.
* * *
* *
Komisja poborowa. Chłopak
z trudem odczytuje z tablicy największa literę. Lekarz
decyduje:
- Zdolny do walki z czołgami.
* * *
* *
Kowalski poszedł na
komisję poborowa. Po badaniach, wziął go na rozmowę
seksuolog.
Narysował mu kółko:
- Kowalski, co to jest ?
- Goła baba...
Narysował mu kwadrat:
- A to?
- He, he, goła baba...
Na koniec, narysował mu trójkąt:
- No a to, przyjrzyjcie się dobrze.
- Też goła baba...
- Kowalski, wy jesteście zboczeni!!!
- Jaaa??? A kto mi te gołe baby rysował?!
* * *
* *
Manewry USA - ZSRR. Żołnierze
obu armii spotykają się przed manewrami i nawiązują znajomości.
Dochodzi do wymian rożnych fantów. Misza chce amerykańską
gumę do żucia, George chce w zamian kałasznikowa.
M: Przecież jutro manewry nie mogę ci oddać karabinu!
G: Przecież to tylko manewry i tak strzela się ślepakami, weźmiesz
jakiś kij i będziesz krzyczał pa..pa..pa.. i wyjdzie na to
samo.
M: Masz racje, zgoda.
W dniu manewrów biegnie Misza, żując gumę z kijem w dłoniach
i strzela:
- Tratach... Tratach...
Patrzy a z tylu nadbiega Wania, pilot Mig-a w nowych jeansach z
rękami rozłożonymi jak skrzydła i krzyczy:
- BUM!.. BUM! - jak bomby przeciw piechocie. - TRATATATACH - jak
działka pokładowe Mig-a.
* * *
* *
Na ćwiczenia wojskowe
rezerwistów powołano znanego profesora. W kancelarii sierżant
pyta:
- Czy chodził pan do szkoły?
- Tak. Skończyłem podstawówkę, potem liceum, następnie dwa
fakultety na studiach, potem doktorat...
- Dość! - przerywa sierżant. - Zapiszcie, kapralu, że umie
czytać.
* *
* * *
Na jednym z wielu egzaminów
płk. Matuszczyk pyta zolnierza:
- Podchorazy, ilolita jest lufa?
Podchorąży:
- Jednolita.
Płk.:
- Zaliczone.
* * *
* *
Na jednym z wielu egzaminów
płk. Matuszczyk pyta żołnierza:
- Podchorąży, ilolita jest lufa?
Podchorąży:
- Jednolita.
Płk.:
- Zaliczone.
* * *
* *
Na komisji wojskowej
pytają poborowego:
- Do you speak English?
- Hee???
Pytają następnego:
- Do you speak English?
- Hee???
I następnego:
- Do you speak Eglish?
- Yes, I do.
- Hee???
* * *
* *
Na którymś wykładzie
na środku sali , w sposób tajemniczy i niewyjaśniony , znalazł
się pet. Do sali wchodzi pan major , zauważa pet i się pyta:
"Czyj to pet?"
Odpowiada mu grobowa cisza , więc pyta się znowu :
"Czyj to pet?"
Znowu odpowiada mu grobowa cisza , pan major nie daje za wygraną
i pyta się po raz trzeci:
"Po raz ostatni pytam się czyj to pet?"
Tym razem otrzymuje odpowiedź:
"Niczyj , można wziąć!"
* * *
* *
Na studium wojskowym
Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś
dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl:
"Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali
wszedł wspomniany major, przeczytał co było napisane na
tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę
?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablicę.
Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał
po raz drugi. Tablica była czysta ! Niewiele myśląc wziął
kredę i własnoręcznie napisał wspomnianą wyżej sentencję.
W chwilę potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablicę i
groźnie zapytał:
- Kto to napisał?!
- Pan major - odpowiedzieli studenci.
* * *
* *
Na zajęciach z balistyki
major oblicza wartość sinusa kąta nachylenia
działa, otrzymując 2.5; zaintrygowany szeregowy protestuje -
major po
krótkim namyśle odpowiada: sinus kąta w warunkach bojowych
osiąga wyższe wartości...
* * *
* *
-Od kiedy żołnierz może
używać broni?
-Od wtedy, gdy Bronia skończy 16 lat
* * *
* *
Odbywa się musztra. Żołnierze
stoją w szeregu. Kapral daje komendę:
- Prawa nogę do góóóry podnieść!
Kowalskiemu się pomyliło i podniósł do góry lewą nogę.
Kapral patrzy się wzdłuż szeregu i krzyczy:
- Co za dureń podniósł obie nogi?!
* * *
* *
Odbywa się szkolenie.
Kaprala daje komendę:
- Maski założyć
- Maski zdjąć
- Maski założyć
- Maski zdjąć
- Kowalski, dlaczego nie zdjąłeś maski?
- Zdjąłem, obywatelu kapralu!
- Ale morda...
* * *
* *
Okulista zasiadający w
komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakieś litery?
- Nie widzę.
- A widzicie w ogóle tablicę?
- Nie widzę.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!
* * *
* *
Ostatni spadochroniarz
wraca do Stanów z wojny w zatoce. Na lotnisku reporter pyta go
o to, jaka będzie pierwsza rzecz, która zrobi, gdy znajdzie się
juz w domu.
- Jest to bardzo osobiste pytanie - mówi żołnierz - Mam piękną,
młodą żonę, której nie widziałem od ośmiu miesięcy.
- No tak rozumiem - odpowiada reporter - W takim razie jaka będzie
druga rzecz, która zrobisz?
- Cóż, myślę ze zdejmę spadochron
* * *
* *
Pamiętnik partyzanta:
Poniedziałek: Goniliśmy Niemców po lesie.
Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie.
Środa: Goniliśmy Niemców po lesie.
Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie.
Piątek: Goniliśmy Niemców po lesie.
Sobota: Niemcy gonili nas po lesie.
Niedziela: Gajowy wypieprzył nas wszystkich z lasu.
* * *
* *
Pamiętajcie żołnierze,
bitwa pod Lenino, to była największa bitwa w dziejach oręża
polskiego.
- Obywatelu majorze, ale fama głosi, że pod Monte Casino była
większa bitwa.
- Fama? Fama, wystąp!
* * *
* *
Pan pułkownik wykłada
balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący
po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się
zakrzywia,
ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga
w dół. Na to
jakiś złośliwy student zapytuje:
-Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie,
to nie będzie
tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy?
Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem:
- My tu jesteśmy wojska LĄDOWE!
* * *
* *
Pewnego razu do wojska
stacjonującego na pustyni przyjechał generał, no i pyta żołnierza,
jak tam jego życie seksualne, a on mówi:
- No niby do miasta daleko, ale mamy taką starą wielbłądzicę,
więc nie ma problemu.
Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego, a
ten znowu odpowiada mu to samo. W końcu generał kazał się
zaprowadzić do tej wielbłądzicy.
Wychodzi od niej po półgodziny i mówi:
- No, ta wasza wielbłądzica jest stara, ale jeszcze może być.
- Jasne, że może być - odpowiadają żołnierze - do miasta
zawsze można dojechać.
* * *
* *
- Po co żołnierz ma płaszcz?
- Po kolana
* * *
* *
Po zakończeniu zimnej
wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne
manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu
nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi:
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje
i pyta czy nie mogliby skakać ze 100 metrów. Zdziwiony sierżant
odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Ooo!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?
* * *
* *
Podczas przerwy w zajęciach
młody żołnierz wyciąga gazetę i zaczyna cos czytać. Po
chwili mówi:
- Chłopaki, czy wiecie, że na biegunie jeden dzień trwa pol.
roku?!
- Ech, żeby tak dostał przepustkę na taki cały dzień! -
wzdychają pozostali żołnierze.
* * *
* *
Podczas zbiórki kompanii
kapral mówi do żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce - wystąp!
Z szeregu występuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme
piętro.
* * *
* *
Porucznik pyta
szeregowca:
- Fąfara, jesteście w wojsku szczęśliwi?
- Tak jest, obywatelu poruczniku!
- A co robiliście wcześniej?
- Byłem znacznie szczęśliwszy!
* * *
* *
Pułkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego
dnia. Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę
im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ i tak nic
nie będzie widać, proszę żebrać ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się
uroczyste zaćmienie Słońca. Jeśli zajdzie konieczność
deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny
rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia.
Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca.
W razie deszczu zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej,
co nie zdarza się każdego dnia.
Porucznik do sierżanta:
Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słonce na sali gimnastycznej, co
nie zdarza się każdego dnia.
Sierżant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca.
Jeżeli na sali gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie
zdarza się każdego dnia, żebrać wszystkich na plac ćwiczeń.
Dwaj szeregowi pomiędzy sobą:
Zdaje się, że jutro będzie padał deszcz. Słonce zaćmi pułkownika
na sali gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego
dnia...
* * *
* *
Sierżant uczy żołnierzy
młodego rocznika topografii:
- Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ
i południe.
- To nie części a strony! - protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze!
* * *
* *
Sierżant wyjaśnia żołnierzom
prawo ciążenia:
- Jeśli rzucimy kamień do góry, to musi spaść z powrotem,
zrozumiano?
- A co będzie, obywatelu sierżancie, jeśli kamień spadnie do
wody?
- Nie zadawajcie głupich pytań, szeregowy Kowalski. Jesteście
w artylerii, a nie w marynarce!
* * *
* *
Sierżant wypytuje
szeregowego podczas szkolenia:
- Macie rozkaz pilnował składu amunicji, a tam nagle wybucha
pożar.
Co robicie?
- Wylatuje w powietrze z całym składem!
* * *
* *
Sierżant musztruje
wojsko. Wydaje komendę:
- Na ramieee broń!
- A gdzie ta rama? - pyta rekrut.
* * *
* *
Sierżant tłumaczy
zasady metrycznego układu jednostek:
- W układzie metrycznym woda wrze przy 90 stopniach.
Na to szeregowiec:
- Najmocniej przepraszam, panie sierżancie, woda wrze w
temperaturze 100 stopni.
- Oczywiście, co za głupia pomyłka! To kąt prosty wrze przy
90 stopniach.
* * *
* *
Sierżant uczy żołnierzy
młodego rocznika topografii:
- Rozróżniamy cztery części świata: wschód, zachód, północ
i południe.
- To nie części a strony! - protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie! Strony są w gitarze!
* * *
* *
Sierżant wyjaśnia żołnierzom
prawo ciążenia:
- Jeśli rzucimy kamień do góry, to musi spaść z powrotem,
zrozumiano?
- A co będzie, obywatelu sierżancie, jeśli kamień spadnie do
wody?
- Nie zadawajcie głupich pytań, szeregowy Kowalski. Jesteście
w artylerii, a nie w marynarce!
* * *
* *
Spadający jak kamień
spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Mój się nie otworzył! Szczęście, że to tylko ćwiczenia!
* * *
* *
Szedł pijany generał z
adiutantem przez las. Cos zaszeleściło w krzakach. Generał
niewiele myśląc strzelił. Adiutant pobiegł zobaczyć co. Po
chwili wraca:
- Melduję posłusznie, że zastrzeliliście zwykłą krowę !
- To nie mogła być zwykła krowa - zwykłe krowy nie wałęsają
się po lasach! To musiała być dzika krowa !
Idą dalej. Znowu coś zaszeleściło. Generał strzelił i
adiutant poleciał sprawdzić. Wraca:
- Melduję posłusznie, że zastrzeliliście dziką babę.
* * *
* *
Szeregowemu Kowalskiemu
zmarła matka. Kapitan zleca kapralowi, by w jakiś delikatny
sposób przekazał smutną wieść żołnierzowi. Kapral robi
zbiórkę plutonu.
- Szeregowi, którym zmarła matka... trzy kroki wystąp!
Wystąpiło kilu.
- Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu!
* * *
* *
Szeregowy Masztalski
zdaje egzamin na kaprala.
- Ile mamy stron świata?- pyta egzaminujący go sierżant.
- Mamy cztery strony świata- odpowiada Masztalski
- Błąd, szeregowy, błąd. Mamy sześć stron świata.
- Ależ nie, panie Sierżancie, mamy cztery strony świata.
- Wy mi się tutaj nie wymądrzajcie, zaraz wam zresztą
udowodnię,
Co mówi podręcznik na stronie 324?
"Mamy cztery strony świata."
Oj, faktycznie, w takim razie pomyliłem sobie z gitara.
* * *
* *
W armii rosyjskiej
postanowiono wprowadzić zmiany:
- Teraz będziecie - mówi dowódca - zmieniać codziennie
koszule. Tak jak w armii amerykańskiej.
- No to trzeba będzie ustalać kto z kim....
* * *
* *
W wojsku kapral tłumaczy
nową grę zręcznościową:
- Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy
go nawzajem do siebie.
- A co dzieje się z tym, u którego granat eksploduje?
- Ten wypada z gry.
* * *
* *
Właściwie to saper myli
się dwa razy w życiu.
Pierwszy raz wtedy gdy zostaje saperem.
|