|
DOWCIPY TO TEŚCIOWEJ
Teściowa chciała
sprawdzić zięciów czy ją w ogóle lubią. Postanowiła że
wskoczy do studni i będzie udawała że się topi. Przygotowała
sobie wszystko w studni (jak wskakiwała trzymała się liny).
Przyjechał pierwszy zięć no to teściowa buch do studni. Zięciu
podbiega, patrzy, teściowa. Wyciąga ją ze studni i odnosi do
domu. Rano budzi się, widzi przed domem maluch z napisem
"od teściowej dla zięcia".
Przyjechał drugi zięć, teściowa ten sam numer. Zięć ją
ratuje. Rano wstaje a tam polonez!? z napisem "od teściowej
dla zięcia"
Przyjechał trzeci zięć. Teściowa stary numer. Zięć
podbiega do studni odcina linę na której wisiała teściowa.
Teściowa się topi. Zięć rano wstaje a tam MERCEDES z napisem
"dla kochanego zięcia TEŚĆ"
* *
* * *
Tesciowa przyjeżdża w odwiedziny do zięcia
i córki. Drzwi otewiera zięć:
- O, mamusia! A mamusia na długo?
- Na tak długo synku, aż wam się znudzę.
- To mamusia nawet nie wejdzie?
*
* * * *
Mówi zięć do teściowej:
- Gdzie mama jedzie?
- Na cmentarz.
- A kto rower przyprowadzi ??!!
*
* * * *
Ulicami miasta uciecha w popłochu starsza
kobieta, a za nią biegnie mężczyzna i bije ją deska po
plecach. Zatrzymuje go siłą przechodzień i krzyczy:
- Co pan robi tej biednej kobiecie?!
- To nie jest kobieta, to moja teściowa.
- To kantem ją pan walnij, kantem!
*
* * * *
Odbywa się rozprawa w sadzie. Facet jest
oskarzony o zamordowanie tesciowej. Sedzia pyta co oskarzony ma
na obrone.
- Wysoki Sadzie, jestem niewinny. To bylo tak: siedzialem sobie
w kuchni i obieralem pomarancze, gdy w pewnym momencie
wyslizgnela mi się z reki skorka, a potem wypadl mi noz i
wlasnie wtedy do kuchni weszla tesciowa i poslizgnela się na
skorce, i upadla na noz... i tak siedem razy.
*
* * * *
Rozmawia dwoch kolegow:
- Podobno przestales pic?
- To dzieki tesciowej, stale widzialem ja potrojnie!
*
* * * *
Mistrz w pchnieciu kula do trenera:
- Dzis musze pokazac klase... na trybunie siedzi moja tesciowa.
- E! nie dorzucisz...
*
* * * *
Spotyka się dwoch facetow, jeden mowi:
- Kurcze, powiedz mi co mam zrobic, mam problem z tesciowa,
wchrzania się do kazdej dyskusji, klocimy się, nie moge dojsc
z nia do ladu.
- Spoko, kup jej samochod, teraz jest duzo samochodow, wypadki,
zabije się gdzies.
- o.k.
Spotykaja się po dwoch tygodniach:
- Chryste, ales mi doradzil.
- Co się stalo?
- Posluchaj, nie dosc, ze stracilem kase na samochod, ona zyje i
prowadzi jak szatan to jeszcze ma 3 kierowcow na sumieniu.
- A jaki jej samochod kupiles????
- No, syrenke.
- Bos glupi, trzeba bylo jaguara, to by juz nie zyla.
- o.k. teraz kupie jaguara.
Spotykaja się po dwoch tygodniach:
- Rany julek, jaki jestem szczesliwy!
- Co, nie zyje? A nie mowilem?
- Uffff, wreszcie nie zyje, a najbardziej mi się podobalo, jak
jej glowe odgryzal.
*
* * * *
- Skad wracasz taki wesoly?
- Z dworca, odprowadzalem tesciowa...
- A dlaczego masz takie brudne rece?
- Bo z radosci poklepalem lokomotywe!
*
* * * *
Za oknem wisi kobieta, trzyma się kurczowo
parapetu i wrzeszczy! Mezczyzna stoi w mieszkaniu i wali ja
mlotkiem po palcach.
Przechodzien: Panie, czemu pan tak katuje te kobiete?!
Mezczyzna: Jaka kobiete?! To moja tesciowa.
Przechodzien: Ale się cholera trzyma!
*
* * * *
Rozmawia dziennikarz ze znanym rabusiem:
- Jakie jest pana najwieksze marzenie?
- Obrobic bank i zostawic odciski palcow tesciowej...
*
* * * *
- Panie dyrektorze, czy moglbym otrzymac dzien
urlopu, by pomoc tesciowej przy przeprowadzce?
- Wykluczone!
- Bardzo dziekuje, wiedzialem że moge na pana liczyc...
*
* * * *
- Kto powiedzial: "Ostroznosci nigdy za
wiele!"?
- Ziec zamykajac na klodke trumne z tesciowa.
*
* * * *
Idzie Masztalski z obita, sina buzka i taszczy
duze walizki. Spotyka przyjaciela:
- Co Ci się stalo Masztalski?
- A, tesciowa nie pobila.
- Jak by mnie tak tesciowa pobila to bym ja chyba pocwiartowal!
- A ty myslisz, że co ja tu dzwigam w tych walizach?
*
* * * *
Na Dworcu Centralnym przy odkrytym automacie
telefonicznym stoi facet, trzyma sluchawke przy uchu i milczy.
Stoi dlugo, za nim zebrala się juz spora kolejka spragnionych
telefonowania. Wreszcie jakas kobieta go szturcha:
- Panie, niech pan juz zwolni ten automat! Przeciez pan juz pol
godziny trzyma sluchawke i jeszcze ani slowa pan nie powiedzial!
- Bo ja dzwonie do swojej tesciowej, prosze pani - odpowiada
zaczepiony.
|