|
DOWCIPY RÓŻNE CZ.5
[1] [2]
[3] [4]
[5]
Spotykaja się dwa Batmany: amerykanski i
czeski:
- Hi, my name is Batman...
- A ja jestem Netoperek!
* *
* * *
- Obecnie kazda ulica bedzie miala dwie nazwy
oznaczone gwiazdka!!!
- A co oznacza gwiazdka???
- Niepotrzebne skreslic!!!
* *
* * *
- Patrz pan! Temu czlowiekowi uratowalem przed
rokiem zycie, a on mnie znal nie chce.
- Tak? Jakzez to bylo?
- Wpakowalem mu na polowaniu caly naboj srutu w futrzana czapke.
Gdybym tylko o trzy centymetry nizej wzial, dostalby w sam leb.
* *
* * *
W jakims niemieckim miasteczku, zaciekawiony
podrozny oglada osobliwosci miasta i miedzy innymi zaszedl do
ogromnej stajni wojskowej, w ktorej przygladal się koniom.
Oficer dyzurny wpada za nim, a widzac cywila, wrzeszczy:
- Jakim prawem pan tu wchodzi? Nie wie pan, że to stajnia
oficerska?
- Przebocom - odrzekl podrozny, zdejmujac kapelusz - joch myslol,
że to jest konsko stajnia.
* *
* * *
- Uwazaj walec!
- A co mi tam walleeeeeeec.
* *
* * *
W mieszkaniu dzwoni telefon. Kowalski, ojciec
trzech dorastajacych corek podnosi telefon.
- Halo, czy to ty zabciu? - slyszy w sluchawce cieply baryton.
- Nie, przy telefonie wlasciciel stawu.
* *
* * *
- Prosze pani tu się nie wolno kapac - mowi
policjant wychodzac zza krzakow do stojacej nad brzegiem nagiej
dziewczyny.
- To nie mogl pan powiedziec gdy się rozbieralam?
- Rozbierac się wolno...
* *
* * *
Chodzi pan Jezus po swiecie i szuka ojca. Puka
do kazdych napotkanych drzwi i się pyta: - Czy masz na imie
Jozef?
Pewnego dnia znajduje dom ciesli.
- Czy masz na imie Jozef?
- Tak...
- Ojcze...
- Pinokio!
* *
* * *
Po rozbiciu się statku na bezludna wyspe
trafili 4 mezczyzni: 20-, 30-, 40- i 50-latek. Pewnego dnia
widza, że kolejny statek się rozbija, a z niego ratuje się
tylko jedna mloda panienka.
20-latek: - Ratujmy ja!!!
30-latek: - Dobra!
40-latek: - Zbudujmy tratwe.
50-latek: - Po co? Stad też dobrze widal.
* *
* * *
- Uwazaj, schody!
- A co mi tam schodydydydydydydy
* *
* * *
Leca dwa balony przez pustynie. Jeden mowi do
drugiego:
- Uwazaj, kaktus
- Co mi tam kaktussssssssssssssss...
* *
* * *
- Gwalt nie istnieje!
- Dlaczego?
- Czy widziales juz faceta z opuszczonymi spodniami biegnacego
szybciej niz kobieta z podwinieta kiecka?!
* *
* * *
Lezy facet w lozku az tu nagle ktos lomoce do
drzwi. Facet otwiera - nikogo. Wraca do lozka. Za chwile znowu
lomot. Facet otwiera, rozglada się na boki. Wreszcie patrzy w
dol i widzi krasnoludka. Krasnoludek mowi:
- Dzień dobry, jestem krasnoludek, czy ma pan klej?
- Nnnie, nie mam.
Facet zamyka drzwi i idzie spal. O piatej nad ranem ktos lomocze
do drzwi. Facet otwiera...
- Dzień dobry, to ja, krasnoludek, prosze oto klej!
* *
* * *
Ojciec swiety mieszka w Rzymie.
Ojciec chrzestny mieszka w Palermo.
Ciekawe ktory z nich rzadzi wieksza mafia?
* *
* * *
Zycie jest jak taksowka, drogie wygodne i
kiedys trzeba wysiasc.
* *
* * *
Mamo, tato, mam pierdolca, w uchu kolczyk, w
d*.*ie stolca,
I mozg troche mam spuchniety, chyba jestem pier*.*ty!
* *
* * *
Murzynek bambo w Afryce mieszka,
A to dobry nasz koleżka,
A u bamba wielki czlonek,
Dziweq za nim jest ogonek.
* *
* * *
Wchodzi babcia do kina a tu na jednym z
krzesel pies. Juz chciala się drzec, ale patrzy na psa, a on
taki zaintrygowany gapi się w ten ekran, że dala sobie spokoj.
Po seansie wlascicielka z psem wychodzi. Dogania go babcia:
- Przepraszam, nie wiedzialam że pies potrafi się
zainteresowal filmem?
- Ja też się dziwie, ksiazka mu się nie podobala...
* *
* * *
Apostolowie przysneli w lodzi i wiatr zaczal
ich znosic na srodek jeziora. I pojawia się Jezus kroczacy po
wodzie. A Niewierny Tomasz:
- Patrzcie, nawet plywac nie potrafi!
* *
* * *
Ostatnia wieczerza. Apostolowie nawaleni juz
rowno, Św. Piotr jeczy:
- Wody, dajcie wody...
Podnosi się pan Jezus i ofiaruje się przyniesc wode. A Piotr:
- Nie, tylko nie Ty, panie - znowu bedzie ten numer z winem!
* *
* * *
Kochajaca się pare zastaja w domu rodzice.
Oto co kazdy z tej czworki sobie pomyslal:
Dziewczyna: - Jak zejdzie, to znaczy, że mnie nie kocha.
Chlopak: - Jak zejde, to pomysla, że się ich boje.
Ojciec: - Jak zejdzie, to nie moj syn.
Matka: - Jak ona te nogi trzyma, przeciez mojemu synowi to
przeszkadza.
* *
* * *
Umarla aktorka, stuka do Bramy Niebios.
Otwiera w. Piotr i pyta:
- Kimze jestes, duszo?
- Jestem aktorka
- Jawnogrzesznice tu nigdy nie wejda, idź precz! - zamyka
wrota.
Wtem rozlega się glos Pana Boga:
- E, zara zara, a co to za aktorka?!
* *
* * *
W Betlejem przed stajenka siędzi Jozef i
placze. Ida trzej krolowie i widzac Jozefa placzacego pytaja:
- Jozefie czego placzesz przeciez dzisiaj takie swieto!
Na to Jozef:
- Swieta nie bedzie - corka!
* *
* * *
Przychodzi facet do sklepu i prosi 10 kg sera
zoltego. Sprzedawca podaje i nic nie mowi. Nastepnego dnia znowu
przychodzi ten sam facet i tym razem prosi 20 kg sera zoltego.
Sprzedawca dziwi się, ale podaje mu serek bez gadania.
Nadchodzi trzeci dzień, a gosciu przychodzi do sklepu i kupuje
juz 30 kg sera. Sprzedawca nie wytrzymuje i pyta się:
- Po co panu tyle sera???
- A chodz pan do mnie to sam zobaczysz.
No i poszli. Patrza się, patrza, a sprzedawca pyta:
- No i co to jest?
- Nie wiem, ale zolty ser wpierdala.
* *
* * *
Wszedl Szatan - i stala się ciemnosc. Wszedl
Bog - i stala się jasnosc. Znowu wszedl Szatan - i znowu stala
się ciemnosc. I znowu wszedl Bog - i stala się jasnosc. Nagle
wchodzi Sw. Piotr i mowi: - Panowie, odpier*.*cie się od tego
wylacznika.
* *
* * *
W TV leci program dla doroslych (erotyka +
striptease). Mama z malym synkiem siedzi przed telewizorem i
widzi, że jakas kobieta zaczyna się rozbierac, chcac uchronic
synka przed takim widokiem mowi:
- Idz juz spac synku, jest północ, ta pani też juz się
rozbiera!
* *
* * *
Jedzie Żyd przez granice. Przychodzi celnik i
się pyta o paszport. Żyd pokornie podaje papiery, a celnik je
przeglada. Nagle celnik mowi:
- Co wy mi dajecie, przeciez tutaj pisze ANALIZA MOCZU!
- Prosze pokazal panie celniku... A, wszystko jest w porzadeczku:
Ana to moj syn, Liza to moja zona, a Moczu to jestem ja!
* *
* * *
Glosy w stodole:
- Dobrze ci ze mna?
- Ychmmm
- A podoba ci się?
- Ychmmmmm
- A jak masz na imie?
- Janek
- O, ja też Janek!
* *
* * *
Uwaga panowie. Ariel to baaardzo niebezpieczny
proszek. Jeden facet przez pomylke uzyl tego zamiast plynu do
kapieli i... slady po jajkach zniknely...
* *
* * *
Dwoch facetow jedzie pociagiem:
- Chce pan moze się napic czegos?
- Ja nie, ale bździągwa wypije.
Uchyla torbe, wklada butelke i rzeczywiscie butelka z torby
wypada pusta. 15 minut pozniej...
- Mam kanapke, podziele się z panem.
- Nie jestem glodny, ale bździągwa zje.
No i tym razem tylko papierek po kanapce wylecial z torby. Po 5
minutach facet wyszedl a torbe zostawil. Tamten zaintrygowany
podchodzi do torby otwiera, patrzy... A tam BZDZIĄGWA.
* *
* * *
W obozie koncentracyjnym wprowadzono grupe Żydow
do komory gazowej i wsypano Cyklon B. Po godzinie rozlega się
natarczywe pukanie w drzwi gazoszczelne. Zdziwieni SS-mani (poniewaz
nikt nie mial prawa przezyc) otwieraja drzwi i widza faceta,
ktory mowi zatykajac nos:
- Panie feldfebel, tam się gaz ulatnia!.
* *
* * *
W obozie koncentracyjnym Hans krzyczy na apelu
na wiezniow:
- Jeszcze raz kogos zobacze przy oknie to kaze rozstrzelac!!! A
teraz rozejsc się do swoich szklarni!!!
* *
* * *
Przyjechal Stalin do kolchozu na zwiedzanie. W
trakcie spacerku rozwiazal się mu but. No więc zgodnie z
przyzwyczajeniem wystawil noge z butem naprzod i czeka, kto się
rzuci zawiazywac sznurowadla. Kolcho?nicy stoja nieruchomo,
Stalin marszczy brwi... Nieprzyjemna chwila się przedluza...
Nagle z kregu wybiega maly chlopczyk, rzuca się do stop
Stalina, zawiazuje but. Stalin nachyla się, poklepuje chlopca
po plecach i rzecze:
- Nu, charoszyj junosza, charoszyj! Budiet' z tiebia czielowiek!
Skazi mienia, kak' tiebia zawut!?
- Miszka Gorbaczow, tawariszcz!
* *
* * *
W obozie koncentracyjnym stoi Hans i podzuca
do gory puszke jedna reka, widzi to zyd, podchodzi do Hansa i
pokazujac na puszke mowi:
- Cyklon B - na to Hans:
- Nie, cyklon good, Jude beeeeeeee.
* *
* * *
Pewna babka po wykladzie Einsteina na temat
czasu, pyta się:
- Czy moze pan mi wytlumaczyc jaka jest roznica miedzy
wiecznoscia a chwila?
- Oczywiscie, moge pani w ciagu chwili to wytlumaczyc ale
obawiam się, że zrozumienie zajeloby pani cala wiecznosc!
* *
* * *
Czechowi urodziło się dziecko w szpitalu,
gdzie dzieci w łóżeczkach były pogrupowane według poziomu
umysłowego.
Czech szuka swojego synka - Jirinka - najpierw wród dzieci
bardzo mądrych - nie ma Jirinka.
Idzie do dzieci mądrych - nie ma Jirinka.
Wród dzieci rednich - też nie ma Jirinka.
Idzie do dzieci głupich - nie ma Jirinka.
Idzie dalej, a tu tabliczka z napisem "Jirinek".
* *
* * *
Dzwoni facet do informacji PKP:
- Czy może mi pani powiedzieć, jak długo jedzie pociąg
pospieszny do Krakowa?
- Chwileczkę...
- Dziękuję bardzo.
* *
* * *
Babcia wchodzi do pokoju wnuczki i widzi, że
wnuczka chodzi po pokoju zupełnie naga. Babcia:
- Dlaczego ty chodzisz nago?
- Babciu! Ja mam ekologiczną koszulę!
Babcia poszła do siebie i rozebrała się :-). Przyszedł
dziadek:
- Co ty, stara?! Oszalałaś??!!!
- Nie widzisz, że mam ekologiczną koszulę?
- To może byś ją wyprasowała?!
* *
* * *
Nowe nazwy dni tygodnia:
pośmierdziałek, fetorek, smroda, czadek, pierdek, syfota, śmierdziela.
* *
* * *
Szedł ulicą jąkała... tak sobie idzie i
patrzy, a ttuaj leży koń nieżywy na ulicy, pobiegł szybko do
domu i dzwoni do odpowiedniego urzędu:
- Aaaaaa taaaaaaaaammmmm llllelllleeeeeżżżży kkkkońńń
nnnnnieżywy
- Gdzie leży koń? Na jakiej ulicy? - pyta miła pani.
- Na Kkkkkkkkkkkkkkk...
- Kwiatowej?
- Nniiiieeeeeeeeeeeee, nnnnna Kkkkkkkkkkkkkkk...
- Kościelnej?
- Nnnnniieeeeeeee, naaa Kkkkkkkkkkkkk...
- Wie pan co? Niech pan sobie zrobi małą przerwę, odpocznie i
nie denerwuje się więcej.
Za 5 minut zadzwoni pan do mnie i powie mi na jakiej ulicy leży
ten koń.
- Dddddobbbbbbbrzrzrzrzrz..obrze.
I tak dzwoni jąkała za 5 minut do urzędniczki i mówi:
- Aaaaaaa ttttammmm lelelele...eżżżżżyyyyyy kkkk..ońńńń
niieenieeeżywwwwy...
- Gdzie? Na jakiej ulicy - pyta jak zawsze miła urzędniczka.
- Na Kkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk...
- Kościelenej?
- Nnnninininiiiie, nanannnaa Kkkkkkkkkkkkkkkkk...
- Kwiatowej? - znowu przerywa urzędniczka.
- No nieeeeeeee, na Kkkkkkkkk...
- Wie pan co? Niech pan sobie we?mie tabletkę, wypije kawę i
zadzwoni za 15 minut, a my sprzątniemy konia, tylko niech pan
nam powie gdzie on leży.
- Dddddoobbbbbrzbrzebrzee.
I tak dzwoni jąkała do urzędu, tym razem po 3 godzinach i mówi:
- Aaaaaaaaaa tttatataaaaammmmmm llleleleeżżżżży kkkkokokońńńń
nnnieieieżżżżżywwwwwy
- Gdzie? Na jakiej ulicy?
- Na kkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk...
- Na Kościelnej? - Nnnniieeieeee, nnnna Kkkkkkkkkkkkkkkkkkkk...
- Na Kwiatowej? - Nnnno tttataaakkkk - przeniosłem go!
* *
* * *
Facet czolga się na golasa po trawniku.
Przechdzien do niego:
- Co pan robi???
A on do niego:
- Konia pase!!!
* *
* * *
Murzyn i bialy stoja na brzegu basenu. Bialy
mowi do Murzyna:
- Moge moim malym mierzyc temperature wody!
Na to Murzyn:
- Dobra, to zmierz!
Bialy wyciaga, wklada, pierwsza minuta, druga minuta... Po
pieciu minutach go wyciaga i mowi z zadowoleniem:
- 25 stopni!
Murzyn wyciaga teraz swoja kuske i do wody z tym... Po kilku
sekundach wyciaga i mowi:
- Ty masz racje! Woda ma 25 stopni, a glebokosc wynosi 1.6
metra!
* *
* * *
Pewnego razu, Herszel strofowany przez rabina
za opilstwo, oswiadczyl:
- Rabbi, ja tylko po to pije, żeby utopil w wodce zmartwienia.
- No i jeszczes ich nie utopil?
- Ale gdzie tam! One umieja plywal...
Dopiero na lozu smierci stal się cud: trawiony goraczka
sowizdrzal poprosil o dzban czystej, zrodlanej wody. Wychyliwszy
go do dna zauwazyl z usmiechem:
- No i czemu rozdziawiacie geby? Taki dziw? Przed smiercia
trzeba się pojednal ze wszystkimi wrogami!
* *
* * *
Zbieracz zegarow pokazuje przyjacielowi swoja
kolekcje:
- To sa zegary sloneczne, te pokazuja czas zachodnioeuropejski,
te wydzwaniaja kuranty...
- No, a jesli chcesz wiedziec, ktore jest teraz godzina?
- To wychodze i pytam sasiadow.
* *
* * *
Stoi trzech facetow nad rzeczka i leja.
Pierwszy mowi:
- Panowie, ale ta woda zimna...
Drugi:
- No. I jakie sliskie kamienie...
Trzeci:
- Auaaaa! Panowie, za zakolem raki biora!!!
* *
* * *
Przed wojna w kawiarni na swiezym powietrzu
siedzi antysemita z przyjacielem. Podchodzi do nich zydowski
handlarz i proponuje kupno sznurowek za 2 zlote. Antysemita
kupuje pare.
- Co ci się stalo? - pyta przyjaciel. - Naraz polubiles Żydow,
że kupiles niepotrzebne ci sznurowki i to bez targowania?
- Wlasnie o to chodzi! Teraz bedzie sobie wyrzucal, że nie
zazadal 4 zlotych...
* *
* * *
Raz Herszel siedzial zamyslony.
- O czym tak rozmyslasz? - pyta go rabin.
- O zyciu pozagrobowym.
- Boisz się piekla?
- Nie bardzo. Boje się, że w raju moga mnie posadzil kolo
jakiegos poboznego idioty.
* *
* * *
Na statku wycieczkowym przy jednej z burt
kobieta puszcze tzw. pawia. Skonczyla, idzie do kapitana i mowi:
- Panie kapitanie co to za statek, że tak trzesie?
- Pani jak mewy rzygaja to się dopiero zle dzieje...
* *
* * *
- Dlaczego powiesiles w pokoju sledzia?
- Bo lekarz zalecil mi morskie powietrze.
* *
* * *
- Jak zlapie tego Wlodka, to mu leb ukrece!
- Przeciez to twoj ziec!
- Wlasnie. Zaraz po slubie wycyganil ode mnie 50 tys. papieru.
- I co, nic nie zwrocil?
- Owszem, corke.
* *
* * *
- Moryc, powiedz "kura" - mowi
starszy brat do mlodszego.
- No, kura...
- Nie "no, kura", ale "kura"!
- No, kura!
- Nie mow tego "no", tylko mow "kura"!
- Kura.
- No!
* *
* * *
W biurze:
- Teraz kiedy juz wiem że tego polecenia nie wydal kierownik,
pytam: co za idiota to zrobil?
|