|
DOWCIPY RÓŻNE CZ.3
[1] [2]
[3] [4]
[5]
Był sobie facet, który miał motor. A ponieważ,
bardzo lubił swój motor, to smarował go wazeliną, żeby mu
nie zardzewiał podczas deszczu. I pewnego razu spotkał
dziewczynę marzeń, on ją pokochał, ona jego jak to w bajkach
bywa. I pewnego dnia ona zaprosiła go do siebie na obiad.
Przed wejściem do jadalni uprzedziła go:
- U nas w domu jest taka tradycja, że kto się pierwszy
odezwie po obiedzie, zmywa naczynia, ta tradycja obowiązuje również
gości. Tak więc pamiętaj.
No więc zaczęli jeść, zjedli i siedzą i patrzą
po sobie. Chłopak sobie myśli:
- Mmmm, pycha obiad, trzeba by było podziękować, no ale nie będę
przecież zmywać.
Dziewczyna sobie myśli:
- Zabrałabym go już do pokoju, ale nie mogę nic powiedzieć,
bo będę musiała zmywać.
Matka myśli:
- Trzeba by już wstać, ale napracowałam się dzisiaj i nie
chce mi się zmywać.
Ojciec myśli:
- Nic nie robiłem przez cały dzień to i zmywał nie będę.
Mija pół godziny. Chłopakowi się znudziło, wziął
dziewczynę, posadził na stole, podniósł jej spódnicę, spuścił
spodnie i użył sobie. Siada i mysli:
- UUUch, leżało mi to już od dwóch dni, trzeba by jej coś
powiedzieć, bo to jakoś głupio, ale przecież zmywać nie będę.
Dziewczyna myśli:
- Było extra, trzeba by mu podziękować, ale to zmywanie....
Matka myśli:
- Nie miałam tego od 6 lat, trza by coś staremu powiedzieć,
ale nie teraz, bo zmywać nie będę.
Ojciec myśli:
- A to gnój, moją córkę przeruchał, a ja przez to
zmywanie nic nie mogę powiedzieć.
Mija następne pół godziny. Chłopak wziął mamusię na stół
i powtórzył numer. Siada i myśli:
- Ale się spodliłem. Tu taka lacha, a ja jej matkę.
Musiałbym się wytłumaczyć, ale...
Dziewczyna myśli:
- świnia, najpierw ja, potem moja matka. Musiałabym mu coś
powiedzieć, ale...
Matka myśli:
- Ehhhh! Jak dobrze, jak mu podziękować, jak nic nie można
powiedzieć?
Ojciec z pianą w ustach myśli:
- Moja córka, moja żona na moim stole, a ja nic nie mogę
temu draniowi powiedzieć.
Nagle zerwał się deszcz. Chłopak wstaje od stołu, podchodzi
do okna i patrzy jak jego motor moknie.
- He, he, dobrze, że go wysmarowałem wazeliną - myśli. - Jak
przestanie padać to muszę go znowu posmarować.
I zaczyna szukać po kieszeniach puszki, i stwierdza, że
zapomnial jej z domu.
- No trudno, zmyję te naczynia - myśli i pyta:
- Czy ktoś ma wazelinę?
Na co ojciec zrywa się i biegnie do kuchni:
- TO JA JUŻ POZMYWAM!
* *
* * *
W Zwiazku Radzieckim po raz pierwszy wydano
Biblie. Jej pierwsze zdanie brzmialo nastepujaco:
"Snaczala nie bylo niczewo, tolka towariszcz Bog
prochazalsia ulicami Maskwy".
* *
* * *
Pan pulkownik ulanow zostal zaproszony przez
pania Zosienke na pierogi. Pani Zosienka ustawila przed nim
pelen rondelek i pan pulkownik w oka mgnieniu zjadl
piecdziesiat.
- Pyszne, pyszne! - zachwala, podkrecajac wasa.
- To moze jeszcze jedna porcje pan zje?
- Oczywiscie! - zatarl rece pan pulkownik.
Teraz szlo mu juz znacznie wolniej. Gdy ostatni pierog zostal na
talerzu, pan pulkownik steknal, otarl pot z czola i mowi:
- Wystarczy pani Zosienko. Zjadlem dziewiecdziesiat dziewiec...
- Ale jeszcze jeden zostal. Czy nie smakuja?
- Ja juz naprawde dziekuje.
- Alez dlaczego panie pulkowniku?
- No bo widzi pani Zosienka, ten dziewiecdziesiaty dziewiaty
jeszcze mi przez gardlo nie przeszedl, a na pierwszym juz
siedze...
* *
* * *
W czasie transmisji meczu pilkarskiego do
drzwi Nowaka dzwoni sasiad.
- Czy moglbym u pana obejrzec druga polowe meczu?
- Oczywiscie. Czyzby telewizor się panu zepsul?
- Nie, tylko wylaczyli prad, bo wlasnie wybuchl u mnie pozar.
* *
* * *
W zakladzie fryzjerskim uczen goli klienta.
Niechcacy zacial go, a szef widzac to zamachnal się, chcac
go za kare uderzyc. Uczen zrobil unik, a cios spadl na
klienta. Po przeprosinach, znow uczen goli, ale rece trzesa się
mu ze strachu i ponownie zacial klienta. Szef podbiegl, zamach
reka, uczen zrobil zwod i znow cios dosiegnal biednego
klienta. Po przeprosinach, dalej uczen goli, ale jest juz tak
zdenerwowany, ze nie moze utrzymac brzytwy w rekach, ktora
wysmykujac się, obciela siedzacemu ucho. Wystraszony klient
chcac uniknac nastepnego ciosu szepnal:
- Kopnij pan to ucho pod stol, bo jak szef zobaczy to mnie chyba
zabije.
* *
* * *
Dwaj robotnicy na budowie rzucaja monete.
- Jak wypadnie reszka, gramy w karty - mowi jeden.
- Jak wypadnie orzel, idziemy na piwo - dodaje drugi.
- A jak stanie na sztorc?
- Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty......
* *
* * *
W kinie trwa seans filmowy. Ciemno...
Nagle rozlega się oburzony damski glos:
- Czy nie moglby pan polozyc swojej reki gdzie indziej?
- Moglbym, ale robie to pierwszy raz i nie mam jeszcze tyle
smialosci..
* *
* * *
Dylizans pedzi przez prerie. Co pol godziny
woznica zatrzymuje pojazd, schodzi z kozla, otwiera drzwi, a potem
glosno je zatrzaskuje, chociaz nikt nie wysiada ani nie wsiada.
Za siodmym razem ktos z podroznych pyta o powod tych
czynności.
- Konie mysla - tlumaczy woznica - ze ktos wysiada i razniej
im się potem ciagnie...
W tym momencie siwek mowi do karego:
- Do licha! Na kazdym przystanku wsiadaja nowi pasazerowie!
Coraz trudniej ciagnac!
* *
* * *
Leza dwa pawie na ulicy i jeden do
drugiego:
- No jak leci chlopie?
- Niedobrze, dziewczyna mnie rzucila!
* *
* * *
Facet w przepelnionym tramwaju:
- Prosze panstwa, ja z jajkami!
- Wszyscy sa z jajkami.
- Panowie, ale ja z kurzymi.
- Och, inwalidzie ustapie...
* *
* * *
- Jakie pani ma ladne zeby!
- To po mamie...
- I pasowaly?!
* *
* * *
- Chcialbym prosic o reke pana corki.
- A z zona juz pan rozmawial?
- Tak, jest niezla, ale wole corke
* *
* * *
- Dlaczego oskarzony jest takim
niewdziecznikiem? Ta dobra kobieta dala oskarzonemu bulke a oskarzony
wybil jej szybe w oknie kamieniem.
- To nie byl kamien, prosze wysokiego sadu, to byla wlasnie ta
bulka.
* *
* * *
"huh" - chuchnięcie.
Wchodzi facio do sklepu perfumeryjnego:
- Jest "huh" taka woda kolońska?
- Nie, jest tylko "huh" taka..
* *
* * *
Idzie dwoch lepkow przez pustynie, no i jak
to na pustyni chce im się pic. Docieraja do budki.
- Ma pan cos do picia? Wode...
- Nie, nie mam.
- A co pan ma?
- Paliwo rakietowe...
- No dobra, niech bedzie...
I strzelili sobie po lufie paliwa rakietowego.
Powtorzylo się to jeszcze pare razy, zanim dotarli do konca
pustyni. W koncu jednak pustynia się skonczyla i kazdy
pojechal do swojego domu. Jakis czas pozniej jeden dzwoni do
drugiego:
- Czesc stary! Srales juz?
- Czesc. Jeszcze nie, a co?
- To jak bedziesz sral, to trzymaj się mocno kibla, bo ja
dzwonie z Marsa!
* *
* * *
Nad brzegiem bagna mieszkala sobie zaba.
Nieopodal bagna biegla szosa. Szosa jedzie motocyklista, jak to
oni na motorze. Nagle wypadek! Motocyklista koziolkujac wpada
razem z maszyna w srodek bagniska. Motor tonie od
razu. Motocyklista troche wolniej. Krzyczy:
- Ratunku! Ludzieee! Pomocy!
Zaba patrzy. Pomoc nie nadchodzi.
- Ratunkuuu! A ty zaba nie glap się! Spier*.*! Ratunkuuu!
No spier*.*, mowie!
Pomoc nie nadchodzi. Motocyklista tonie. Mija godzina. Wtem zaba:
- Ja tu q*.*a mieszkam!
* *
* * *
Do pracy przy hodowli zwierzat zglasza się
pewien facet. Dyrektor hodowli pyta go co potrafi.
- Moze zainteresuje pana fakt - odpowiada interesant - ze
rozumiem mowe zwierzat.
- Taa? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodzmy do krowek,
zobaczymy co pan potrafi.
Wchodza do krowek a tu krasula "Muuuu!"
- Co ona powiedziala?
- Ze daje 10 litrow mleka a wy wpisujecie tylko 4.
- O kurde! Ale chodzmy do swinek.
Wchodza do swinek a tu "Chron, chron!"
- A ta co powiedziala?
- Ze daje 5 prosiat a wy wpisujecie 3.
- O ja pier... Chodzmy jeszcze do baranow.
W drodze przez podworko mijaja koze a ta "Meeeee!"
- Pan jej nie slucha - szybko mowi dyrektor - to bylo dawno i bylem
wtedy pijany...
* *
* * *
Jest rok 1943. Niezwyciezona armia niemiecka
prowadzi pacyfikacje rosyjskich wsi. Z czasem zaczelo to
ich nudzic, wiec wpadli na pomysl aby urozmaicic sobie zadanie.
Weszli do kolejnej wsi, kazali wszystkim stanac w jednym
miejscu i rzekli:
- Chlopy - my was wszystkich zaraz zabijemy, ale jest szansa aby
się uratowac. Jezeli baba rozpozna swojego chlopa po
przyrodzeniu, to my puszczamy te pare wolno.
Chlopy po namysle zgodzili się. Niemcy kazali się im rozebrac
do naga i zalozyc na glowe worki po ziemniakach.
Idzie pierwsza baba:
- Nie moj, nie moj, nie moj, nie moj, moj! - i trafila.
Idzie druga:
- Nie moj, nie moj, nie moj, moj! - i tez trafila.
Niemcy drapia się po glowie, zastanawiaja, co jest? - ale nic.
Idzie trzecia:
- Nie moj, nie moj, moj! - i znowu jest!
W tej sytuacji dowodca Niemcow zagadnal do swoich zolnierzy:
- Cos tu jest jakis szwindel, wrog nas przechytrzyl, ale my nie
jestesmy glupi, wiec ty Hans rozbieraj się, wkladaj wor na
glowe i stawaj miedzy chlopy - pokrzyzujemy im plany.
Hans rozebral się, zalozyl wor i puszczaja kolejna babe:
- Nie moj, nie moj, nie moj, nie z naszej dierjewni, nie
moj, moj!
* *
* * *
Do sklepu wbiega kobieta i juz od progu
krzyczy:
- Prosze pulapke na myszy, tylko szybko, bo chce zlapac autobus!
- Prosze pani, tak wielkich pulapek to my nie mamy...
* *
* * *
Dawno, dawno temu gdzies strasznie daleko bylo
sobie krolestwo, w ktorym krolowal krol erotoman. A ze w jego
okolicy zabraklo mu juz podniet, wyslal swojego rycerza w swiat,
aby mial przygody i po powrocie mial co opowiadac. Gdy
rycerz po kilku latach wrocil, krol wezwal go do siebie i kazal
opowiadac. No i rycerz mowil:
- Za gorami, za lasami,... spotkalem strasznego trzyglowego
smoka, ktory wiezil piekna blond dziewice ksiezniczke. Walczylem
z nim trzy tygodnie i w koncu zwyciezylem.
- No i co??? i co zrobiles z ta ksiezniczka??? (dopytywal
się krol)
- Eeeee... zignorowalem ja i poszedlem dalej.
- Uuuuu... (niezadowolony krol) i co bylo pozniej???
- Za kolejnymi gorami, lasami, jeziorami i... spotkalem
straszliwego piecioglowego smoka, ktory wiezil piekna blond
dziewice ksiezniczke. Walczylem z nim dwa miesiace i zwyciezylem.
- No i co??? i co zrobiles z ta ksiezniczka????
- Eeeee... zignorowalem ja i poszedlem.
- Uuuuuu... no i co dalej? (krol jest juz zniechecony)
- Za 10 jeziorami, 5 oceanami, 6 gorami,... spotkalem
straszliwego dziesiecio glowego smoka, ktory wiezil piekna blond
dziewice ksiezniczke. Walczylem z nim pol roku az
zwyciezylem.
- No i co z ta ksiezniczka?? Tez ja zignorowales???
- Taaaa... ze trzy razy.
* *
* * *
Przychodzi facet do apteki:
- Poprosze 500 metrow plastra.
- Hmm. sadze ze wystarczy 100 metrow... ja tez mam trabanta
* *
* * *
Fryzjer golac klienta zacial go po raz
kolejny. Wreszci facet nie wytrzymuje:
- Panie, jesli jestes czlowiekiem honoru to daj pan brzytwe,
bede się bronil...
* *
* * *
Pewnemu facetowi podczas delegacji w miescie
Lodzi (a bylo to przed wojna) zepsul się zegarek. Zaczal szukac
zegarmistrza. Chodzi, chodzi, patrzy a tu na jadnej z wystaw
stoi zegar. Wchodzi do srodka i mowi, ze chcialby naprawic
zegarek. A na to facet, ktory byl w srodku:
- Panie, przeciez tu nie jest zegarmistrz!
- No to co tu jest?
- Burdel!
- To dlaczego na wystawie stoi zegar?
- A co mialem wystawic?
* *
* * *
Starsza pani opowiada przyjaciolkom:
- A wczoraj na przyjeciu wszyscy podziwiali moje zeby.
- I pewnie podawali je sobie z reki do reki?
* *
* * *
Trzech kolegow spotkalo nad Morskim Okiem trzy
wyposzczone turystki: telefonistke, ekspedientke i nauczycielke.
Skorzystaly z zaproszenia na noc. Nazajutrz koledzy
opowiadaja o przebytej nocy:
- Mnie zle poszlo - mowi pierwszy - moja telefonistka byla
bardzo nerwowa, co chwila przerywala polaczenie.
- Mnie poszlo gorzej - mowi drugi - kiedy przyszlo co do czego,
ona mowi: "Towar przygotowany, prosze zaplacic, w przeciwnym
wypadku go nie wydam!"
- To wszystko nic - mowi trzeci - kiedy juz zrobilem co bylo w mojej
mocy, ona mowi: "A teraz prosze powtorzyc wszystko bez pauz
i bez stekania".
* *
* * *
W przedziale siedzi mezczyzna, ktory nagle
nachyla się i zaczyna czegos szukac. Zdziwiona pasazerka
mowi:
- Czego pan tak szuka?
- Kuleczki.
Wszyscy pasazerowie zaczynaja szukac. Po jakims czasie
wlasciciel kuleczki mowi, zeby juz przestali szukac. Wsadza
palec do nosa i stwierdza:
- Ulepie sobie nowa!
* *
* * *
Podobno autentyk:
Gdy aktorowi na scenie nie wypalil pistolet, nie tracac rezonu
zdejmuje buta i rzuca w tego, ktorego mial zastrzelic. Ten
drugi padajac na ziemie wola:
- Umieram, ten but byl zatruty...
* *
* * *
Dwaj przyjaciele maja zasluzona opinie Don
Juanow. Kazdy z nich pragnie wykazac drugiemu swoja
przewage w podrywaniu dziewczat.
- Sluchaj - mowi pierwszy - przejdziemy się pod Palac Kultury i
bedziemy uwazac na kobiety. Ten, co zobaczy kobiete, z ktora
spal, zawola hop. Ktoremu wypadnie wiecej, wygrywa flache.
- Zgoda - mowi drugi.
Stoja w umowionym miejscu. Po godzinie okazuje się, ze
maja jednakowa ilosc punktow. Nagle pierwszy z nich widzi,
ze idzie jego zona z corka. Wola wiec:
- Hop!
A drugi:
- Hop! Hop!
* *
* * *
W ZOO zwiedzajacy do dozorcy:
- Panie, kiedy bedzie pan karmil malpy?
- A co, glodny pan?
* *
* * *
- Ziuta, dlaczego ten pies tak się na mnie
patrzy?
- On tak zawsze, gdy ktos je z jego miski.
* *
* * *
- Dlaczego pan się spoznil do pracy?!
- Bo moja zona miala ciezki porod!
Po kilku dniach:
- Panie Kowalski, znow się pan spoznil do pracy!
- Moja zona miala ciezki porod!
- Co za bzdury pan opowiada, co pare dni!?!
- A nie powiedzialem, ze ona jest polozna?...
* *
* * *
Idzie sadysta i erotoman i widza z przeciwka
nadchodzaca super dziewczyne. Erotoman cedzi przez zemby:
- Taka to tylko w krzaki...
A sadysta konczy:
- I kopa jej, i kopa!!!!
* *
* * *
Podczas rozprawy przed sadem rejonowym
oskarzony uporczywie zwracal się do skladu sadzacego per
"Wysoka Sprawiedliwosc", pomimo upomnien
przewodniczacego. Tego ostatniego wreszcie poniosly nerwy.
- Tu nie ma zadnej sprawiedliwosci - warknal - tu jest sad!
* *
* * *
Przychodzi facet z psem do weterynarza:
- Chce go uspic.
- Ale dlaczego, taki ladny pies...
- Bo klamie!
- Jak to?????
- No patrz pan; 'Azor, co mowi kot?'
- Hau, hau
- Widzi pan?
* *
* * *
Wpada do biura Kowalski, tak jak stworzyl go
Pan Bog, na glowie kapelusz, w reku teczka. Kierownik krzyczy:
- Czyscie Kowalski zwariowali, nago do pracy?!
Kowalski:
- Panie Kierowniku, bo to bylo tak: bylem na balandze u mojej
znajomej. W pewnym momencie gasnie swiatlo i slychać haslo
- krawaty na zyrandol. Swiatlo się zapala, wszystkie krawaty na
zyrandolu. Gasnie swiatlo, haslo - Panie do naga. Zapala się,
wszystkie Panie nago. Znowu gasnie swiatlo, haslo - Panowie do
naga. Zapala się - Panowie nago. Gasnie po raz kolejny, haslo -
Panowie do roboty... No to zlapalem teczke i kapelusz i przybieglem.
* *
* * *
Bandyta dostal się do piekla. W sumie
nie jest tam tak zle, dobre zarcie, pelno alkoholu, wszyscy się
swietnie bawia, chodzi pelno lasek. Bandzior chcial se jedna
taka podebrac, wiec pyta się Lucyfer, czy moze (nie chcial się
na starcie narazac najwyzszej instancji). Lucyfer nie ma nic
przeciwko temu.
Facet wiec bierze jedna laske i za krzaki. Po minucie
wyskakuje spanikowany i bierze druga. Po nastepnej minucie
wraca do Lucyfera mocno zdenerwowany i mowi:
- Lucyferze, ale one nie maja dziur!
- I na tym wlasnie polega pieklo!
* *
* * *
W pociagu Kolei Transsyberyjskiej konduktor
zlapal gapowicza. Poniewaz w poblizu nie bylo stacji a na
zewnatrz mroz i tajga, nalal go po mordzie i poszedl
dalej. Po dwoch dniach ponownie konduktor spotyka tego samego
gapowicza, a poniewaz warunki sa takie same, znow leje
biedaka po mordzie i idzie dalej. Podrozni ktorym zal
zrobilo się bitego podroznego zapytali:
- A daleko pan jedzie?
- No jak morda wytrzyma to jade do Wladywostoku.
* *
* * *
W czasie rejsu statkiem pasazerskim niesmialy
marynarz probuje nawiazac rozmowe z piekna dziewczyna:
- Przepraszam, czy pani tez plynie tym samym statkiem?
* *
* * *
Stoi facio pod drzewem i oddaje mocz.
Bierze "interes" w dlon i mowi:
- Widzisz, qr* jak ty chcesz to ja zawsze staje!
* *
* * *
Statek wplywa do macierzystego portu.
Marynarze szykuja się do wyjscia na lad.
- Ja - mowi pierwszy - pojde prosto do domu, wyciagne dwie
flaszki z lodowki i się schlam, jak nigdy przedtem!
- Ja - mowi drugi - pojde do tawerny, poderwe jakas ostra cizie
i zabawie się ze ho, ho!!
- A ja - mowi trzeci - tez bede mial niezla rozrywke! Pojde
do domu do zony, zadzwonie do drzwi i pobiegne w strone
okna. Jeszcze się nie zdarzylo, zebym jakiemus frajerowi nie
dal w pysk!
* *
* * *
Slepy poszedl na grzyby i rozpoznawal je
po smaku:
- Borowik, kurka, maslak, gowno - dobrze, ze nie wdeplem.
|