|
DOWCIPY RÓŻNE CZ.2
[1] [2]
[3] [4]
[5]
- Co się pan tak pchasz na chama?!
- A bo to człowiek wie, na kogo się pcha...
* *
* * *
Autokarem jedzie wycieczka z turystami.
Wszyscy słuchają radia. w pewnym momencie nadają
komunikat specjalny:
- Uwaga, uwaga. Na Ziemię przyleciało UFO. Cechami
charakterystycznymi są: mały rozmiar, zielony kolor. w razie
kontaktu proszę poruszać się powoli, i okazywać oznaki
przyjaźni.
Po jakimś czasie autokar zatrzymuje się na parkingu. Jeden z turystów
oddalił się na stosowną odległość, i zaczął lać. w pewnym
momencie zauważa coś małego i zielonego. Powolutku skończył,
co robił, i powolutku mówi:
- Jj..ee..ss..tt..ee..mmmmmm ttturyyysta, iii sssssikaaaaammmm....
A to zielone:
- A ja jestem gajowy i sram!
* *
* * *
W ZOO przed wybiegiem dla małp stoi szkolna
wycieczka. w pewnym momencie dwie małpy zaczynają się dość
podejrzanie zachowywać. Dzieci za nic nie dają się odciągnąć
od kraty, więc zdesperowana i zarumieniona nauczycielka
zwraca się do przechodzącego dozorcy:
- Niech pan coś zrobi z tymi małpami, tu są dzieci, może
by im tak dać kawałek biszkopta!?!
Na to dozorca:
- A pani za kawałek biszkopta by przestała?
* *
* * *
W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc
starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to
trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracy.
Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Chuśtał
się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego
przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem.
Biega od kraty do kraty i drze się:
- Lew, lew, ratunkuu!!!
Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie
wytrzymuje:
- Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą!
* *
* * *
Na wyspie jest trzech rozbitków:
dwudziestolatek, czterdziestolatek i siedemdziesieciolatek. Na sąsiedniej
wyspie była naga dziewczyna. Dwudziestolatek rzuca się w fale
i krzyczy:
- Plyńmy do niej!
Na to czterdziestolatek:
- Zbudujmy najpierw tratwę.
A siedemdziesieciolatek:
- Po co, stąd też dobrze widać.
* *
* * *
Ida sobie dwie zakonnice ulicą i spotykają
dwoch metali. Jedna do drugiej ze zgrozą:
- Ojej, oni chyba w życiu nie widzieli prysznica!
Zakonnice poszły, a metale między sobą:
- Ty, co to jest prysznic?
- Nie wiem, jestem niewierzący.
* *
* * *
Siedzi 2. facetów na rybach, nic nie bierze
od dawna. Jeden, znudzony, idzie przygadać drugiemu, myśli
sobie:
"Zapytam: biorą? Jak mi odpowie: biorą, to mu powiem że
buc ma szczęście, a jak mi powie: nie biorą, to mu
powiem, że byle bucowi nie weźmie."
Podchodzi i pyta:
- Biorą?
A koleś:
- Zjeżdżaj bucu!
* *
* * *
Matka poucza córkę:
- Dziś wieczorem, jak przyjdą goście, podaj tylko drinki, bez
niczego.
- Ależ mamo?! Może włożę chociaż fartuszek????
* *
* * *
Idzie Gówno i Dupa przez ciemny tunel.
Gówno: - Ale tu ciemno jak w dupie.
Dupa: - Nie martw się, ja też gówno widzę.
* *
* * *
Był rok 1120, głębokie średniowiecze.
Pewnego pięknego, słonecznego poranka, za bramami grodu stanęło
na przeciw siebie dwóch rycerzy na koniach. Jeden Złoty, drugi
Srebrny. Zbroje ich lśniły w słońcu. Obaj mierzyli się
wzrokiem, ale żaden nie poruszał się, ani nie drgnął.
Zgromadzony tłum oczekiwał na walkę, ale rycerze w napięciu
tylko próbowali odgadnąć słabą stronę przeciwnika. Zrobiło
się południe, słońce grzało okrutnie, ale oni dalej stali.
Słońce zaszło i pojawiło się znowu następnego dnia.
Okropny upał, ale rycerze dalej stali nieporuszeni. Wreszcie na
trzeci dzień, słońce znów wstało i zalało ukropem
polanę, na której stali. W samo południe Srebrny podniósł
przyłbicę, buchnęła para i rzekł: - Złoty, ty ch*.*!
A na to Złoty, zlękniony:
- Dalizbóg, poznał mnie...
* *
* * *
Dwóch kombatantów wspomina stare czasy:
- Wiesz, ja już nie pamiętam, czy walczyłem w II armii
w I wojnie światowej, czy w I armii w II wojnie
światowej...
- U mnie to samo, nie pamiętam czy dostałem kulą między
łopatki, czy łopatką między kule...
* *
* * *
Poszła fama, że w pewnym miasteczku
jest cudowne źródełko, które leczy ułomności. i tak
zebrali się przy nim ślepy, garbaty i sparaliżowany na wózku.
Ślepy przemył oczy i krzyknął:
- O rany, ludzie, ja widzę!
Garbaty wykąpał się w źródełku i krzyknął:
- O rany, ludzie, nie mam garba!
Na to sparaliżowany wjechał z wózkiem do wody i krzyknął:
- O rany, ludzie, mam nowe opony!
* *
* * *
Spotykają się dwa bąki w d*.*:
1: Musimy się pożegnać, jutro wyjeżdżam...
2: No to cześć!...
Następnego dnia wieczorem znowu się spotykają w tej
samej d*.*...
2: No i co?... Miałeś wyjechać?...
1: Tak, ale nie zdążyłem na tego stolca o trzynastej...
* *
* * *
Jedzie gość mercedesem i widzi na
poboczu faceta grzebiącego w syrence. Pomyślał, że i jego
mogłoby to spotkać i zatrzymał się. Okazało się ze
rozrusznik nie działa.
- Wezmę pana na hol, a jak silnik zapali to mi pan zamiga
światłami - zaproponował właściciel mera. Ruszyli i jadą
wolniutko. Nagle wyprzedza ich BMW. Gość w mercedesie:
- Coooo?! Żadna beema mnie nie będzie wyprzedzać!!!
I w gaz. Mijają wóz policyjny, na radarze 200 km/h.
Gliniarz do radia:
- Do wszystkich wozów! Ja śnię!!! Mercedes i BMW prują
200 na godzinę!!!
- No i co w tym dziwnego??
- Za nimi pruje syrenka i jeszcze mruga światłami, żeby
zjechali na bok!!!
* *
* * *
Winnetou i Old Sutherhand zabłądzili na
pustyni. Zmęczony Old Sutherhand mówi do swego przyjaciela:
- Wystrzel, może nas ktoś usłyszy.
Winnetou wystrzelił, jednak nikt się nie zjawił. Po chwili
Old Sutherhand mówi znów:
- Wystrzel jeszcze raz. Może teraz ktoś usłyszy.
Winnetou znów wystrzelił. Czekają dłuższą chwilę i znów
nikt się nie pojawia.
- Wystrzel jeszcze raz!!
- Dobrze, ale to już ostatnia strzała!
* *
* * *
Przez prerię jadą trzej kowboje. Nagle John
pyta:
- Bill, ile jest dwa razy dwa?
- Cztery.
John wyciąga pistolet i zabija Billa. Trzeci kowboj pyta:
- Dlaczego go zabiłeś?
- Za dużo wiedział.
* *
* * *
Przez prerię jedzie kowboj Chudy Jimmy. W pewnej
chwili podjeżdżają do niego Indianie i jeden z nich
pyta:
- Znasz Walczącego Niedźwiedzia?
- Nie znam - odpowiada kowboj.
Indianin zwraca się do wojownika:
- Daj mu w pysk!
Kowboj z podbitym okiem jedzie dalej. Po jakims czasie
podjezdzaja do niego inni Indianie.
- Znasz Walczacego Niedzwiedzia?
- Nie znam.
- Daj mu w pysk! - Indianin zwraca się do
najodwazniejszego wojownika.
Kowboj z dwoma podbitymi oczami jedzie dalej. Nie minela
godzina, a tu znowu pojawiaja się Indianie.
- Znasz Walczacego Niedzwiedzia?
- Znam, jak Boga kocham, znam! - odpowiada kowboj.
- Walczacy Niedzwiedziu, czy znasz te blada twarz?
- Nie.
- To daj mu w pysk!
* *
* * *
Przy ognisku siedza: Winnetou, Old Shatterhand
i Inczuczuna i pala fajke pokoju. W pewnym momencie
Winnetou wstaje i odchodzi w mrok. Po chwili slychac:
LUP! Aua!!! i Winnetou wraca z ogromnym guzem na
czole. Nic jednak nie mowi, tylko siada przy ognisku i pali
dalej fajkę. Po chwili wstaje Inczuczuna i odchodzi w ciemnosc.
i znow slychac: LUP! Aua! i Inczuczuna wraca z ogromnym
guzem na czole. Jest jednak indianskim wodzem, wiec spokojnie i bez
slowa siada przy ognisku gdzie pali swoja fajke. Widzac to Old
Shatterhand wstaje i rusza w ciemnosc. i znow slychac:
LUP! Aua!!! i Old Shatterhand wraca do ogniska z ogromna
bula na czole i siada przy ognisku bez slowa. Widzac to
Winnetou mowi do Old Shatterhanda:
- Widze, ze moj bialy brat tez nadepnal na te cholerne grabie.
* *
* * *
Elektryk do pomocnika:
- Franek, potrzymaj przez chwile te druty!
- Juz trzymam.
- Czujesz cos?
- Nie...
- w porzadku. To znaczy, ze pod wysokim napieciem sa tamte
druty.
* *
* * *
- Znakomicie wygladasz! Policzki zrobily ci się
takie pucolowate. Pewnie dobrze was karmili na tym obozie
wedrownym?
- Nie bardzo, tylko musialem codziennie nadmuchiwac materace!
* *
* * *
Zawiadowca przemyskiej stacji kolejowej
zwrocil się z poleceniem do nowego pracownika:
- Wez te banke z oliwa i nasmaruj wszystkie zwrotnice
wzdluz torow.
Za tydzien przyszedl na stacje telegram, a w nim:
"Jestem pod Krakowem stop oliwy wystarczylo mi tylko na
dwiescie osiemdziesiat kilometrow stop przyslijcie nowa banke".
* *
* * *
Jadacego na wozku beznogiego spotyka mlody
facet i pyta:
- Kupisz pan tenisowki?
- No cos pan nie widzisz ze nie mam nog?
Zasmuconego beznogiego spotyka znajomy i pyta:
- Dlaczego jestes taki przygnebiony?
- A jakis facet naigrywal się ze mnie i proponowal
tenisowki.
- Ja to bym takiego na twoim miejscu w dupe kopnal.
Jeszcze bardziej zasmucony beznogi spotyka nastepnego kumpla.
- Cos taki zasmucony?
- A wiesz jeden proponuje mi trampki drugi kaze kopac go w dupe...
jak tu nie byc smutnym?
- Nie martw się stary i strzel sobie kielonka... to cie
postawi na nogi...
* *
* * *
Trener zlosci się na zawodnika:
- Ile razy mam ci powtarzac, ze konkurencja, w ktorej
startujesz nazywa się trojskok. To znaczy, ze odleglosc 17
metrow masz pokonywac trzema skokami, a nie jednym.
* *
* * *
Siedza dwaj wedkarze i lowia ryby. Tak
niefortunnie zarzucili wedki, ze zaczepili o hol narciarza
wodnego i tanten poszedl pod wode. Rzucili się na ratunek.
Wyciagneli go, robia sztuczne oddychanie. W pewnej chwili jeden
z nich mowi:
- Ty, to chyba nie ten.
- Czemu tak sadzisz?
- Bo tamten mial narty, a ten ma lyzwy...
* *
* * *
Jedzie Jozek autobusem, i chce mu się
mocno sikac. Odwraca się do stojacego obok faceta i mowi:
- Panie, co tu robic? Chce mi się lac a ja nie moge
wytrzymac.
- A nasikaj pan temu do kieszeni - odpowiada facet i pokazuje
reka na obok stojacego goscia.
- A jak poczuje?
- A pan czul jak ja lalem?
* *
* * *
W zwiazku szachistow powstaly watpliwosci czy
zwrot "szachuje" jest poprawny. Tak wiec szachisci
postanowili napisac do doktora Miodka. Doktor Miodek odpisal, ze
owszem, tak, ale lepiej używac zwrotu "ciszej
panowie".
* *
* * *
Roztargniony profesor pyta swoja sekretarke:
- Czy byla pani wczoraj w teatrze?
- Nie, panie profesorze, wieczor spedzilam w lozku...
- Tak, tak. No i co? Duzo bylo ludzi?
* *
* * *
Do osiedlowego sklepu przychodzi facet i krzyczy:
- Poprosze o zapalki!
- Panie - odpowiada kioskarka - co pan tak wrzeszczysz? Nie
jestem glucha! A jakie pan chcesz? z filtrem, czy bez?
* *
* * *
Na przyjeciu podano pieczone kurczaki. Jeden z gosci
wzial udko do reki i zaczal ogryzac.
- Nozem! - podpowiada mu szeptem zona.
- Kogo?
* *
* * *
Dziadek do dzieci kradnacych jablka w sadzie:
- Ja wam dam!
- A ja Bruce Lee.
* *
* * *
Pewnego razu MacGyver wraz z kolega (jak
zawsze zreszta) zostali zamknieci w niedostepnej wiezy, z ktorej
nie bylo zadnej drogi ucieczki. Ale MacGyver, ktory zawsze
ucieknie, pyta kolege:
- Ty, sluchaj, masz zapalki?
- Nie...
- No to helikopter odpada...
* *
* * *
Wczesnie rano Kowalski jedzie na wazna
konferencje do stolicy. Okazuje się, ze wszystkie miejsca w wagonie
sa zajete i nie ma gdzie usiasc. Ucieka się wiec do
sztuczki:
- Pomozcie szukac! - wola - z torby uciekl mi jadowity waz!
Wszyscy pasazerowie w mgnieniu oka opuscili wagon. Kowalski
rozparl się wygodnie i zasnal. Przebudzil się, gdy slonce
zaswiecilo mu w oczy. Skoczyl do okna i stwierdzil, ze
wagon nadal stoi na stacji poczatkowej.
- Co się dzieje?! - krzyczy do przechodzacego kolejarza -
Dlaczego nie jedziemy?
- Jakis duren wypuscil weza i odlaczylismy wagon!
* *
* * *
- Te, Icek, slyszalem, ze dostales w lesie
w morde!
- EEEE, taki las, trzy drzewka!
* *
* * *
Idzie dwoch lamerow przez pustynie i jeden
mowi:
- Ty, ale tu musialo byc slisko!
A drugi:
- Czemu?
- Patrz ile piachu wysypali!
* *
* * *
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biora.
Siedzi tak moczac sobie kija przez piec godzin glodny,
niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczal padac i w koncu
powiada:
- Q*.*a!!! Jakbym nie wiedzial, ze to uspokaja nerwy, to bym to
wszystko rzucil w cholere.
* *
* * *
Graja sadysta z pedalem w karty i się
umowili ze ktory wygra, to z przegranym zrobi co zechce.
Wygral pedal. Sadysta mowi:
- To pewnie mnie przelecisz?
- Pewnie tak - odpowiedzial pedal i co powiedzial to zrobil.
Ale graj dalej i nastepny raz wygral sadysta. Wzial wkrecil
pedalowi penisa w imadlo i ostrzy brzytwe. Pedal ze
strachem:
- Obetniesz mi?
A sadysta na to:
- Sam sobie obetniesz, jak ta bude podpale...
* *
* * *
Na pewnym szlacheckim przyjeciu jednemu z gosci
wymknal się maly wiaterek. Sala umilkla zaskoczona i patrzy
się na niefortunnego biesiadnika. A nieszczesnik
zastanawia się, jak tu zatuszowac to przykre zdarzenie. Wierci
się, wierci na krzesle, krzeslo skrzypi przerazliwie, a wszyscy
nadal patrza. Po chwili wstaje gospodarz i mowi:
- Wacpan, mebel spocisz, a tonacji i tak nie
dobierzesz.
* *
* * *
Czy wiecie, dlaczego na terenach bylego
Zwiazku Radzieckiego rozstaw torow kolejowych jest wiekszy? Otoz
kiedys, ze 100 lat temu przyszedl do cara inzynier i pyta:
- Wasz wysokosc, czy tory maja byc takie jak w calej
Europie, czy moze troszke wieksze?
A car na to:
- A na ch*.*a mi wieksze?!!!
No i zrobili na ch*.*a wieksze.
* *
* * *
Do pustego zoladka wpada jajko. Usadawia się
wkacie i zasypia. Po nim wlatuje jeszcze salatka, pomidor i sledz.
Wszyscy spokojnie klada się i zasypiaja. Chwile za nimi
wpada wodka i krzyczy:
- Sluchajcie, tu takie nudy, a tam na gorze impreza,
wracamy!!!
* *
* * *
Pewien dyrygent w rozmowie stale mowil o sobie,
o swoich koncertach i sukcesach. W pewnej chwili się
zorientowa i mowi:
- Ale przepraszam, ja tak ciagle o sobie. Porozmawiajmy o panu.
Jak panu się podobal moj ostatni koncert?
* *
* * *
- Panie, tu wolno lowic ryby tylko na
zezwolenie!
- Dzieki, to ja juz tu trzecia godzine probuje zlapac na
robaka...
* *
* * *
- Ty slyszalem, ze zgwalcono wczoraj twoja
zone w lesie???
- Eee jaki to las, ledwie pare drzew.
* *
* * *
- Panie władzo! Szybko! Tam za rogiem
ulicy... - wolaja dwaj zadyszani chlopcy do przechodzacego
policjanta.
- Co się stalo?
- Tam... nasz nauczyciel...
- Wypadek?
- Nie... on nieprawidlowo zaparkowal!
* *
* * *
- Czy moge przejsc przez panska lake?
Chcialbym zdazyc na ten pociag o 6.40.
- Niech pan przechodzi. Ale jak pan spotka mojego byka, to zdazy
pan nawet na ten o 6.15...
* *
* * *
Na przyjeciu:
- u nas w domu zawsze przed jedzeniem wszyscy się
zegnali.
- A u nas nie, bo moja mama byla znakomita kucharka.
* *
* * *
Mlody Indianin przychodzi do swojego ojca -
wodza i mowi:
- Ojcze, dlaczego mam takie imie, jakie mam? Dlaczego moja
siostra ma na imie Poranna Rosa?
Na to wodz:
- Bo zostala poczeta na porannej rosie.
- A dlaczego moj brat ma na imie Szybki Jelen?
- Bo gdy zostal poczety, to obok jego matki przebiegl szybki
jelen. Czy masz jeszcze jakies pytania, Peknieta Gumo?
* *
* * *
Wchodzi baba do tramwaju i sobie wzdycha
i narzeka:
- Ale tu wielki tlok!
Na co stojacy obok facet odpowiada z duma:
- To moj!
* *
* * *
Szwejk zwiedza schron pod Kremlem.
Pokazuja mu rozne rzeczy i inne zdobycze przodujacej sily
miedzynarodowego etc. Dochodza do najwazniejszego miejsca:
- A tu Szwejku widzisz trzy guziki: czerwony, zolty i niebieski.
Jak nacisniemy niebieski - bum! i nie ma Ameryki, naciskamy
zolty - bum! - Nie ma Chin. Naciskamy czerwony - bum! Na swiecie
zostaje tylko Zwiazek Radziecki.
Szwejk drapie się po glowie i mowi:
- To mi przypomina historie Kuby Ptrlicki z Pardubic, ktory
tez mial trzy kolorowe nocniki pod lozkiem, ale jak raz wracal
pijany do domu to się zesral na schodach!
* *
* * *
Pedal po smierci poszedl do nieba. Wpuscil go
sw. Piotr. Zamykajac drzwi upuscil klucz. Nachylil się po
niego, a pedal hyc i juz jest na nim. Rozsierdzony sw.
Piotr wyrzucil go z nieba i skazal na wieczne pieklo.
Po jakims czasie wybral się na inspekcje do piekla.
- Dlaczego u was jest tak zimno? - pyta się zdziwiony
Lucyfera.
- No a sprobuj się schylic po drewno...
* *
* * *
Na pustym jeszcze placu budowy brygadzista
staje przed robotnikami i mowi:
- Panowie rozpoczynamy i pamietajcie: budujemy solidnie,
bez fuszerki, bez wynoszenia na lewo materialow. Budujemy
najlepiej jak umiemy, bo budujemy dla siebie.
- A co to bedzie? - pyta się jeden z robotnikow.
- Miejska Izba Wytrzezwien.
* *
* * *
- A ty czemu dzisiaj nic nie robisz? -
pyta się murarz swego pomocnika.
- Rece mi drza po wczorajszym...
- No to przesiewaj piasek.
* *
* * *
Wujek Macieja byl kiedys na polowaniu w Afryce.
Zabil tam piec sloni, z czego dwa byly zolte, a pozostale
trzy szare. Oto fragment jego opowiadania o sposobach
polowania na slonie:
-... tak wiec, jak ci zapewne Macieju wiadomo, szarego slonia
latwo zlapac w pulapke, a potem zabic. Jednak z zoltymi
jest wiekszy problem. Zolte slonie charakteryzuja się tym, ze
lubia cytryny. Kupujemy wiec kilka kulek, malujemy na zolto i wieszamy
na drzewie rodzacym cytryny. Slon przychodzi i mysli, ze
kulki to cytryny. w ten sposob robimy slonia na szaro. A szarego
juz latwo zlapac...
* *
* * *
Do lazienki niespodziewanie wchodzi hydraulik.
Siedzaca w wannie dziewczyna stara się dlonmi zakryc swa
nagosc. Hydraulik patrzy na nia i flegmatycznie mowi:
- Co się pani boi, hydraulika nie widziala, czy co?
* *
* * *
Jedzie kobieta w przedziale wagonu wraz z innymi
ludzmi i puscila baka. Wie, ze to nie wypada, wiec wstaje i mowi:
- Pojde się przejsc na korytarz, bo mi noga scierpla.
A wspolpasazer na to:
- No, no, az ja czuc.
* *
* * *
- Mezczyzna w zoltych slipkach ma
natychmiast opuscic teren plywalni - wrzeszczy ratownik.
- A dlaczego mam wyjsc?
- Bo pan sika.
- Wszyscy to robia.
- Ale tylko pan z trampoliny.
* *
* * *
Dwoch filozofow przy obiedzie:
- Po co jesc? i tak gowno z tego!
- z glodu jeszcze nikt się nie zesral.
|