|
POLAK, NIEMIEC, RUSEK...
Siedzi sobie Polak, jednoręki zresztą,
na drzewie.
Jak by go tu najłatwiej ściągnąć na dół?
To proste, pomachać do niego ręką!
Przypomina się powiedzenie (również tytuł książki) Woody
Allena:
"Don't get mad, get even." ("Nie wkurzaj się,
tylko się mścij.")..
* *
* * *
Ludożercy złapali Polaka, Niemca, Amerykanina i Ruska. Ponieważ
wódz plemienia był człowiekiem wykształconym, spytał złapanych
o ich ostatnie życzenia.
Amerykanin zażyczył sobie Colę, Niemiec piwo, Polak zażądał
pół litra, a Rusek poprosił wodza o silnego kopa w dupę.
Każdy dostał co chciał, przyszła kolej na Ruska. Rusek jak
dostał kopa, tak wyleciał za palisadę i zniknął wszystkim z
oczu.
Po pięciu minutach Rusek wpadł z kałasznikowem i powystrzelał
wszystkich Murzynów. Potem pytają się współtowarzysze Ruska
dlaczego nie zrobił tego wcześniej, a Rusek na to:
- Eeeee, my nie agresory...
* *
* * *
Jechali pociągiem Polak, Niemiec i Rusek. Założyli
się o to, kto jest szybszym złodziejem.
Niemiec mówi:
- Dajcie mi dwadzieścia sek. i zgaście światło.
Po dwudziestu sek. zapałają, niby nic się nie zmieniło, a tu
nagle Niemiec oddaje im zegarki.
Rusek mówi:
- Dajcie mi dziesięć sek. i zgaście światło.
Po dziesięciu sek. zapałają, niby nic się nie zmieniło, a
tu nagle rusek oddaje im kalesony.
Polak mówi:
- Dajcie mi piec sek. i zgaście światło.
Po pięciu sek. zapałają, niby nic się nie zmieniło, a tu
nagle wchodzi konduktor i mówi: panowie koniec jazdy, ktoś nam
podpiźdźil lokomotywę.
* *
* * *
Diabeł złapał Polaka, Niemca i Amerykanina.
Dal im po dwie metalowe kulki i obiecał, ze ich wypuści, jeśli
zrobią z nimi cos, co go zadziwi. Po chwili Niemiec podrzucił
jedna kulkę w gore i trafił w nią druga.
- No, całkiem niezłe - powiedział diabeł.
Amerykanin położył na ziemi jedna kulkę, a na niej postawił
druga. Stała!
- No, to mnie lekko zdziwiło, ale zobaczymy co zrobi Polak.
Niestety, Polak jedna kulkę zepsuł, a druga zgubił.
* *
* * *
Złapał diabeł Niemca, Ruska i Polaka. Dal
im alternatywę: Kocioł, albo powiedzą liczbę dla której on
nie będzie znał większej.
Niemiec: Miliard.
Diabeł: Dwa miliardy. Do kotła!
Rusek: Bilion.
Diabel: Dwa biliony. Do kotła!
Polak: Od h*ja i trochę.
Diabeł zakłopotany nie wie ile to jest...
Diabeł: A ile to jest?
Polak: Umiesz liczyć ziarenka piasku?
Diabeł: Tak.
Polak: A widzisz to drzewo?
Diabeł: Widzę.
Polak: Jest to tyle ziarenek piasku ile od tego drzewa w pizdu.
* *
* * *
Na księżycu loduje pierwsza amerykańska, załogowa
expedycja. Neil Amstrong wychodzi ze statku, a tu nagle zza
kamienia wyskakuje trzech gości: Chinczyk, Rusek i Polak.
- Jak to tak ? - Amerykanin ma głupia mine.
Chińczyk:
- Nas jest dużo, brat podsadził brata i jestem.
Rusek:
- Nasza agentura spisała się na medal, i byliśmy szybsi.
- No a ty ? - pyta Amerykanin Polaka.
- Daj mi spokój, z wesela wracam...
* *
* * *
W przedziale pociągu jedzie Polak, Rusek,
Francuz, matka z córka. Po pewnym czasie pociąg wjeżdża w
tunel. W ciemności słychać cmok i trzask.
Oto co myślą sobie osoby w przedziale:
Matka: Ale mam porządna córkę, któryś ja pocałował, a ona
go w pysk...
Córka: Ale mam głupia matkę, frajer ja pocałował, a ona go
w pysk...
Francuz: ale mi się udało, pocałowałem ja, a w pysk dostał
kto inny...
Rusek: Co jest??? Najpierw mnie całują, a potem bija...
Polak: Wy się tam całujcie, a ja Ruskiemu i tak wpie*.*lę!!!
* *
* * *
Polaka Ruska i Niemca złapał Diabeł i mówi:
- Mam dla was trzy zadania:
1) Przejść przez most pod obstrzałem.
2) Przywitać się z niedźwiedziem podając mu rękę (uścisnąć
łapę).
3) I zgwałcić bardzo stara i sprytna Indiankę.
Popatrzeli po sobie zdziwieni i postanowili podołać tym
zadaniom. Pierwszy poszedł Rusek, lecz udało mu się dojść
tylko do polowy mostu. Drugi poszedł Niemiec, przeszedł most
lecz gdy wszedł do klatki niedźwiedzia, on go wystraszył. Następnie
poszedł Polak, przeleciał przez, most wpada do klatki, a tam
jak nie zacznie się kotłować (poprostu w powietrze wzbiła się
kupa kurzu). Ale po jakiejś godzinie z klatki wychodzi
zziajany, zdyszany i podrapany Polak i pyta:
- Ty diabeł to gdzie jest ta Indianka której mam podać łapę
?
* *
* * *
Leci sobie samolot, a w nim ludzie różnych
nacji.
Nagle cus się psuje i samolot zaczyna spadać.
Pilot ogłosił, że maszynę trzeba odciążyć, więc
wyrzucono bagaż.
Samolot wrócił na poprzedni kurs, lecz nie minął kwadrans a
znowu
cos nawaliło. Ludzie patrzą po sobie, kto dla ratowania
współpasażerów poświęci się i wyskoczy.
(Konsternacja)
Nagle zrywa się Amerykanin i mówi, że skoro Batman, Superman
i Spiderman
to Amerykanie to on też może być hero, po czym wypił z barku
cala Whisky, przeleciał wszystkie blondynki i z okrzykiem
"FOR UNITED STATES!!!" wyskoczył.
Wszystko wróciło do normy, ale zaraz wszystko się powtórzyło
Tym razem podniósł się Francuz i mówi, że skoro Amerykanin mógł
to on też. Wypił wszystkie czerwone wina jakie były w barku,
przeleciał wszystkie brunetki i z okrzykiem "VIVE LA
FRANCE!!!"
- wyskoczył.
Po niedługim czasie sytuacja się powtarza, a wszyscy patrzą
na
Polaka. Polak rozejrzał się, pozwiedzał: "Czemu
nie?", wzruszył
ramionami, wypił WSZYSTKO co było w barku oraz własne zapasy,
przeleciał WSZYSTKO co się ruszało i z okrzykiem
"NIECH ŻYJE MOZAMBIK!!!"...
...wyrzucił Murzyna.
* *
* * *
- Co mówi Włoch, Japończyk i Polak, gdy
znajda się w Paryżu pod wieża Eiffela?
- Włoch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywa wieże w
Pizie!"
- Japończyk: "My zrobilibyśmy sto razy większa i do tego
z plastiku!"
- Polak: "O, qrwa! Ale wysoka!"
* *
* * *
Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika,
Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
- Nie skoczę.
- To rozkaz!
Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
- Nie skoczę.
- To rozkaz!
- Nie skoczę.
- A to nie skacz!
Polak skoczył.
* *
* * *
Zorganizowano zawody we wbijaniu gwozdzia w deskę
za pomocą głowy. Do rywalizacji stanęło trzech zawodników:
Polak, Rusek i Niemiec. Pierwszy zaczyna Niemiec:
Uderza raz.. dwa.. trzy.. - gwoźdź wbity.
Drugi Polak:
... raz.. dwa... - wbity.
Ostatni podchodzi do deski zawodnik radziecki:
Raz... - wbity !
Następuje ogłoszenie wyników:
- Niemiec zajmuje drugie miejsce, Polak pierwsze, natomiast
Rosjanin zostaje zdyskwalifikowany za wbicie gwoździa zła
strona.
* *
* * *
Siedzą Polak, Amerykanin i Japończyk w
saunie. 120 stopni. Gorąco jak cholera. Nagle japończyk unosi dłoń,
przystawia kciuk do ucha, mały palec do ust i mówi jak do
telefonu:
- Sprzedać! Sprzedać wszystko !
Po chwili Amerykanin robi to samo. Polak się pyta:
- Eee, panowie, co wy robicie ?
Japończyk odpowiada:
- Słuchaj stary: Ja mam firmę, handluje, prowadzę interesy,
no i właśnie sprzedałem pakiet akcji.
Polak:
- Ale jak?
Japończyk:
- Słuchaj - w kciuku mam słuchawkę, w palcu mikrofon i
korzystam z tego jak z telefonu!
Amerykanin przytakuje. Polak:
- Aha....
Temperatura 130 stopni. Gorąco jak w piecu, panowie się pocą..
marazm.. Nagle Japończyk ni stad ni zowąd krzyczy:
- Kupić! Kupić wszystko !
Amerykanin i Polak patrzą się na niego jak na idiotę i pytają
co jest. Ten odpowiada:
- Panowie... mówiłem już ze mam firmę, no i właśnie kupiłem
pakiet akcji.
- Ale jak ?!?
Japończyk:
- W uchu mam słuchawkę, w gardle mikrofon..
- Aaaaaacha..
Temperatura 140 stopni.. gorąco... panowie nie wytrzymują, już
chcą wychodzić, wtem nagle Polak wstaje, kuca i nadyma się
jak do sraki i krzyczy:
- Uwaga panowie!!! Fax idzie !!!!
* *
* * *
Diabeł założył się z Polakiem, Ruskiem i
Niemcem, który lepiej wytresuje psa. Po roku czasu przychodzi
do Ruska. Rusek, chudziutki, z wystającymi żebrami, a pies
spasiony, ze ledwo może się ruszać. Rusek wyciąga kiełbasę,
daje psu, a ten zaczyna służyć.
Potem poszedł do Niemca. Niemiec ledwie trzyma się na nogach,
a pies jak beka, łapy ma prawie w poziomie. Niemiec daje mu kiełbasę
- pies zaczyna tańczyć.
Wreszcie przyszedł diabeł do Polaka. Ten zapasiony, ledwie mieści
się w fotelu, a psa prawie nie widać. Polak wyciąga kiełbasę,
"pewnie tez da psu" myśli diabeł, a on sam zaczyna zjadać.
Na to pies odzywa się ludzkim głosem:
- Daj mi, ach daj mi...
* *
* * *
Francuz, Anglik i Polak złapali złota rybkę,
która w zamian za uwolnienie, obiecała spełnić po jednym ich
życzeniu.
- Ja ma taka brzydka i stara żonę - mówi Francuz - chce mięć
ładna i młoda.
- Na mnie szef w pracy się zawziął - mówi Anglik - daj mi
nowa prace z wyższa pensja.
- A mój sąsiad ma stado krów - mówi Polak - spraw, aby mu te
krowy pozdychały...
* *
* * *
Kanibale złapali 3 białych turystów:
Ruskiego, Amerykanina i Polaka. Odbywa się rada plemienna, z którego
co zrobią (tj. w jaki sposób go skonsumują).
Rusek - najgłośniej protestował, ze on jako obywatel CCCP
itd... wiec długo nie myśląc przeznaczyli go na zupę.
Amerykaniec:
- Jestem obywatelem USA, musze porozumieć się z konsulatem!
- Upiec go !
Polak:
- ... /to jest długa milcząca cisza/
- A ty skąd jesteś ? - zapytał się wódz.
- Z po.. po.. z Polski.
- Polska! Tam studiuje mój syn! Bądź moim gościem bracie. Co
będziesz jadł? Zupę czy mięso?
* *
* * *
W pewnym mieście zorganizowano zawody w piciu
napoju narodowego.
(Teraz mówi komentator na tych zawodach.)
- Proszę państwa na scenę wychodzi zawodnik francuski, będzie
pil napój narodowy Francji tj. wino butelkami. I pierwsza,
druga, ..., piata i zlamal się, złamał się zawodnik
francuski.
- Ale na scenę wchodzi zawodnik polski, będzie pil napój
narodowy Polski tj. żytnia butelkami, no i pierwsza, druga,
..., dziesiąta i złamał się, złamał się zawodnik polski.
- Ale na scenę wychodzi główny faworyt zawodnik rosyjski, będzie
pil napój narodowy Rosji tj. bimber czerpakiem prosto z wiadra.
No i pierwszy czerpak, drugi, ..., piętnasty i złamał się, złamał
się czerpak zawodnik rosyjski będzie pil bimber prosto z
wiadra.
* *
* * *
Pewien Rusek złowił w rzece złotą rybkę.
- Puść mnie, a spełnię twoje jedno życzenie.
- No, nie wiem.. Ładna żonę mam, pieniądze mam... nic mi nie
potrzeba. Chyba ze... Już wiem! Chce zostać bohaterem Związku
Radzieckiego.
W jednej chwili pojawiają się wokół czołgi, w rękach ruska
dwa kałasze, a pół metra przed nim pojawia się gąsienica
Tygrysa. Rusek widzi, ze to śmierć zagłada mu w oczy i
krzyczy:
- Q*.*a, posmiertno priznajut!!!
* *
* * *
Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim.
Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, ze
maja dobry sprzęt, ze dobrze ich szkoła itp. Aż doszło do
tematu: wyżywienia.
Amerykanin mówi, ze oni dostają dziennie równowartość 80 tys.
kalorii. Na to Rosjanin:
- Kłamiesz! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków!
* *
* * *
Umiera Angielka. Na łożu śmierci mówi do męża:
- Och Johny, kochałem cię bardzo ale raz cię zdradziłam. Ten
czarny Rolls-Royce
Którym tak lubisz jeździć to właśnie od niego.
Umiera Francuzka. Na łożu śmierci mówi do męża:
- Och Jean, kochałam cię bardzo, ale jeden raz cię zdradziłam.
Ta willa na
Lazurowym Wybrzeżu która tak lubisz, to właśnie od niego.
Umiera Rosjanka. Na łożu śmierci mówi do męża:
- Och Wania, kochałam cię bardzo, ale jeden raz cię zdradziłam.
Pamiętasz ta
Skórzana pilotkę która tak bardzo lubiłeś nosić? To on ci
ja wtedy ukradł.
* *
* * *
Do sklepu w USA wchodzi Polak i pokazuje:
- poproszę:
żółta - pokazał palcami skośne oczy
skórzana - naciągnął skore na policzkach
torbę - chwycił się ręka za krocze
* *
* * *
Dwóch ruskich chciało przewieźć wiewiórke przez
granice do Polski Sasza powiedział, ze wsadzi sobie ja za majty
i nikt się nie kapnie. Już prawie przejechali granice, ale
Sasza nie wytrzymał i wyskoczył jak oszalały z wiewiórką w dłoniach. Posadzili ich do paki za przemyt.
Wania zdenerwowany pyta:
- Czemu do cholery wyjąłeś ta wiewiórkę?
- No, wiesz wszystko było dobrze, jak z mojej dupy zrobiła sobie
dziuple i jak moje jajka potraktowala jako orzechy, ale jak
chciala zaciagnac orzechy do dziupli, to nie wytrzymalem...
* *
* * *
Po czym poznac Rosjanina w Ameryce?
- Przychodzi na walki kogutow z kaczka...
- A po czym poznac, ze sa tam Wlosi?
- Stawiaja na kaczke...
- A po czym poznac, ze jest tam mafia?
- Kaczka wygrywa...
* *
* * *
Amerykanscy archeolodzy odkryli nowa piramide
w Egipcie i odkopali tam mumie faraona. Nie mogli jednak ustalic
kim byl zmarly, bowiem mumia nie byla zbyt dobrze zachowana.
Zadzwonili wiec po pomoc do Rosji.
Nastepnego dnia przybyli z Moskwy Sasza i Wania. Poprosili tylko
o 2 godziny czasu na rozwiazanie tego problemu. Po tym czasie
dwaj oficerowie radzieckiego wywiadu wychodza do prasy i
oswiadczaja:
- Ramzes XVIII!
A Amerykanie na to:
- Jak się to wam udało?
A Ruscy:
- Jak to jak? Przyznal się!
* *
* * *
Miedzy Stanami Zjednoczonymi a Zwiazkiem
Radzieckim mial się rozegrac turniej bokserski. Jednak dzien
przed turniejem zawodnik radziecki zlamal sobie reke podczas
treningu. Na to jego trenerzy sobie mysla: "Jesli nikogo
nie postawimy na ringu, to co sobie pomysla o nas Amerykanie!
Musimy kogos niezwlocznie znalezc!". I poszli szukac.
Patrza, a tu Iwan orze pole. Trenerzy podeszli do niego i mowia:
- Iwan, jak wytrzymasz jedna runde na ringu bokserskim, to
dostaniesz 100 dolarow.
- Ano, wytrzymam... - odparl Iwan.
Nadszedl dzien rozgrywki. Trenerzy radzieccy ustawili Iwana na
ringu i obserwuja. Walka się rozpoczela. Iwan stoi posrodku i
rozglada się, bo przeciez tu tak kolorowo, swiatelka, kamery,
pelno ludzi, wszyscy patrza się na niego. Tylko jakis facet
lata dookola niego i bije go po twarzy.
Koniec rundy pierwszej. Trenerzy radzieccy podbiegli do Iwana i
mowia:
- Iwan, jak wytrzymasz druga runde, to dostaniesz 200 dolarow!
- Ano, wytrzymam.
Rozpoczela się runda druga. Iwan znowu się rozglada dookola,
bo nigdy w zyciu nie byl na zawodach bokserskich. I znowu jakis
facet lata i bije go po twarzy.
Koniec rundy drugiej. Radzieccy trenerzy podbiegaja do Iwana i
mowia:
- Iwan, jak wytrzymasz trzecia runde, to dostaniesz 500 dolarow!
- Wytrzymam, wytrzymam.
Runda trzecia. Iwan znowu się rozglada i znowu jakis facet
biega dookola niego i bije go po twarzy.
Koniec rundy trzeciej. Bardzo podekscytowani trenerzy podbiegaja
do Iwana i z entuzjazmem proponuja:
- Iwan, jak wytrzymasz czwarta runde, to dostaniesz 1000 dolarow!
- Teraz, k**** nie wytrzymam! Teraz mu wpier****! - odpowiada
Iwan.
* *
* * *
Umiera Francuz. Na lozu smierci pyta swoja
zone:
- Emmanuelle, czy zdradzilas mnie?
- Tak, pamietasz mialam takie wspaniale perfumy... To od niego.
Umiera Amerykanin. Na lozu smierci pyta swoja zone:
- Susan, czy zdradzilas mnie?
- Tak, pamietasz mialam takie piekne futro... To od niego.
Umiera Rusek. Na lozu smierci pyta swoja zone:
- Nataszka, czy zdradzilas ty mnie?
- Tak, pamietasz miales taka piekna czapke... To on ci zasunal.
* *
* * *
Spotkalo się dwoch facetow: Francuz i Rusek.
Francuz, ciekawy swiata, pyta:
- Wania, a ty gdie ziwiosz?
- Ja ziwu wo Wladywostokie.
- Hm... a eto dalieko ot Moskwy?
- Nu dalieko, tri tysiaczi wiorst.
- Nu dalieko...
- A ty, Fransua, gdie ziwiosz?
- Ja ziwu w Paryzie.
- Pariz, Pariz... eto dalieko ot Moskwy?
- Nu dalieko, czietyrie tysiaczi wiorst.
- Czietyrie tysiaczi wiorst? Jej Bohu, kakaja glusz!
* *
* * *
Sniadanie. Trzech kolesi w pracy je kanapki..
Anglik:
- K... znowu z szynka, nienawidze kanapek z szynka. Jak jutro
dostane z szynka to wyskocze przez okno.
Szkot:
- Ja mam znowu z serem, jak jutro dostane z serem to tez skocze
przez okno...
Hiszpan:
- O ku... znowu z dzemem. Jak jutro dostane z dzeme to wyskocze
z okna!
Na drugi dzien wszyscy dostali z tym samym co poprzednio i
wyskoczyli przez okno, pozabijali się...
Na wspolnym pogrzebie...
Zona Anglika:
- Bylismy takim wspanialym malzenstwem. Dlaczego nie powiedzial,
ze nie chce kanapek z szynka?
Zona Szkota:
- U mnie to samo, mogl powiedziec chocby slowko...
Zona Hiszpana:
- Ja to nic nie rozumiem. Przeciez on sam sobie robil kanapki do
pracy...
* *
* * *
W pociagu siedzi Polak i Murzyn. Polak
przyglada się Murzynowi, bo nigdy wczesniej nie widzial
Murzyna. Chcial się dowiedziec, skad ten Murzyn jest i pyta:
- Bangladesz?
Murzyn nic. To Polak znow:
- Bangladesz?
Murzyn wstal, otworzyl okno, wyciagnal reke i powiedzial:
- Nie bangla.
* *
* * *
Radziecki statek podplywa do afrykanskiego
portu. Marynarz rzuca line cumownicza na brzeg, krzyczac do
Murzyna stojacego na nabrzezu:
- Dierzi linu!
Murzyn nie rozumie. Rosjanin znow rzuca cume krzyczac: - Dierzi
linu!
Murzyn stoi bez ruchu. Rosjanin pyta:
- Gawari pa ruski?
Cisza.
- Parlez vous francais?
Cisza.
- Sprechen Sie Deutsch?
Cisza.
- Do you speak English?
- Yes, I do.
- No to dierzi linu!
* *
* * *
Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mowi:
"Prosze ksiedza, ukradlem troche drewna."
"Ile?"
"No, zbudowalem bude dla psa."
"No to nie jest zle..."
"Ale prosze ksiedza, mnie troche tego drewna zostalo."
"Ile?"
"Zbudowalem sobie garaz."
"No, to juz gorzej, za pokute..."
"Ale prosze ksiedza, mnie jeszcze tego drewna zostalo"
"Ile?"
"Zbudowalem sobie dom."
"Synu, ciezko zgrzeszyles, wiesz co to jest nowenna?"
"Prosze ksiedza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna
starczy, mnie jeszcze troche zostalo."
* *
* * *
Zorganizowano międzynarodowy konkurs na
napisanie najlepszej książki o słoniach.
- Japończycy napisali rozprawę naukową "Wprowadzenie do
nauki o słoniach".
- Amerykanie napisali książkę "Co przeciętny Amerykanin
powinien wiedzieć o słoniach".
- Żydzi napisali trzytomowe dzieło "Słoń a sprawa
żydowska".
- Rosjanie napisali 2 dzieła: "Rosja - praojczyzna słoni"
i "Radziecki słoń - największy komunista na świecie".
- Kubańczycy napisali: "Kubański słoń - młodszy brat słonia
radzieckiego".
* *
* * *
Mr Smith w Paryżu.
Mr Smith (Anglik) bawił w Paryżu. Zamierzał przejść przez
ulicę - spojrzał w prawo, doszedł do środka jezdni, spojrzał
w lewo...
Pogrzeb odbędzie się w sobotę.
* *
* * *
Mr Smith na oceanie. Mr Smith płynie przez
ocean. Podpływa do niego rekin. Mr Smith wyjmuje nóż. Na to
oburzony rekin: - Mr Smith! Pan, Anglik, z nożem do ryby??! Mr
Smith schował nóż. Pogrzebu nie będzie.
* *
* * *
Zapytano [tu-wstaw-narodowosc] o stosunek do
sluzby wojskowej / kosciola / przewodniej roli (niepotrzebne
skreslic).
- Malzenski - odpowiedzial.
- Jak to: 'malzenski'?
- Ano tak, jak w malzenstwie: stosunek jest, tylko przyjemnosci
juz nie ma.
* *
* * *
Farmer z Teksasu spotkal farmera z Galilei i
pyta go:
- Ile masz ziemi?
- Dwa ary przed domem i cztery za domem. A ty?
Amerykanin odpowiada:
- Jak wczesnie zjem sniadanie, wsiade do samochodu i jade do to
zachodu slopca to nie dojade do kopca mojej ziemi. Żyd
odpowiada:
- Rozumiem cię. Tez kiedys mialem taki samochod.
* *
* * *
Na granicy rozmawiaja dzieci polskie i
rosyjskie:
- A my mamy chleb! - wolaja dzieci rosyjskie.
- A my mamy chleb z maslem!! - rzekly na to dzieci polskie.
- A my mamy Stalina!!! - rzucily polityczna wypowiedz dzieci
rosyjskie.
- My też mozemy miel Stalina!!! - odrzucily gryps dzieci
polskie.
- To nie bedziecie mieli chleba z maslem!!! - wiadomo kto rzekl.
* *
* * *
Anglik udowadnia Polakowi, że jego jezyk jest
najtrudniejszy:
- Na przyklad u nas pisze się Shakespeare, a czyta Szekspir.
- To jeszcze nic. W Polsce pisze się Boleslaw Prus, a czyta
Aleksander Głowacki.
|
|