|
DOWCIPY O KSIĘŻACH
Powódź w
prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do
kaplicy:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii.
Podpływają motorówką:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają
znowu.
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść?
A tak wierzyłem w Opatrzność...
- Kretyn!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!!
* *
* * *
W małej wsi ksiądz
rozmawia z parafianką:
- Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u
was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorsza,
a jaki zły przykład dla sąsiadów.
- Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła
i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa.
* *
* * *
Koło Gospodyń Wiejskich
zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły
do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi,
ze zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował,
walnął ręką w konfesjonał i zawołał:
- Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą!
* *
* * *
Na budowie słychać
okrzyk:
- Franek, podaj kurw* tą cegłę!
Przechodzący ksiądz zwraca uwagę:
- Może tak delikatniej...
- Dobra - Franek, podaj kurw* cegiełkę!
* *
* * *
Księdzu ginęła mąka.
Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego
podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a
ksiądz bez wstępów pyta:
- Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie?
- Co ksiądz mówi?
- Kto mi mąkę kradnie?
- Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamieńmy się miejscami, to zobaczymy.
Zamienili się miejscami.
- A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta
Antek.
- Rzeczywiście, tu nic nie słychać.
* *
* * *
Jan Paweł II umarł,
poszedł do nieba i przyjmuje go św. Piotr:
- Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła
dostaniesz Ferrari i najlepsza chatę w niebiosach!
J.P.II zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie,
wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza
go jadące wiele szybciej piękne, czerwone Lamborghini, w którym
siedział za kierownicą młody, straszliwie zapuszczony facet z
długimi włosami. J.P.II zawraca z piskiem opon, wraca do św.
Piotra i mowi:
- Ja tu św. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i
naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś punk w cholernym
Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym
coś!!!
św. Piotr z zadumą w głosie:
- Ciężka sprawa, syn Szefa.
* *
* * *
Wchodzi do fryzjera ksiądz.
Ten go przystrzygł i mówi:
- Od duchownych nie biorę zapłaty!
Na drugi dzień ksiądz przysłał mu paczkę kubańskich cygar.
Następnego dnia do fryzjera przyszedł pastor. Fryzjer zrobił
swoje i mówi:
- U mnie duchowni nie płacą.
Wieczorem pastor przysłał mu wspaniały koniak. Trzeciego dnia
zjawił się u fryzjera rabin. Fryzjer przystrzygł to co u
rabina przystrzyc można (pejsy i broda nie mogą byl
przycinane) po czym powiedział o panującej w jego zakładzie
zasadzie. Na drugi dzień rabin przysłał do niego swojego
kolegę - innego rabina.
* *
* * *
Spotyka się wieczorem dwóch
księży, z których jeden narzeka:
- Dziś przy konfesjonale był taki galimatias, że naznaczając
pokuty zapomniałem o udzielaniu rozgrzeszeń.
* *
* * *
Do przedziału wagonu
kolejowego wchodzą trzy osoby: kobieta, młody mężczyzna i
ksiądz. Zaczyna się długa podroż, wiec aby skrócić czas
wszyscy wyjmują gazety, traf chciał, ze takie same i zaczynają
rozwiązywać krzyżówkę W pewnej chwili odzywa się kobieta:
- Czy któryś z panów może wie, co to może być: 7 pionowo,
cześć ciała kobiety, na piec liter, pierwsza "p",
ostatnia "a".
- Pięta - odpowiada chłopak.
- Eeee... czy ktoś z państwa ma gumkę? - pyta ksiądz.
* *
* * *
Dziadek spowiada się w
kościele. Ksiądz udzielił mu już rozgrzeszenia i puka w
konfesjonał:
- O, ku*.*a, ale mnie ksiądz przestraszył!
* *
* * *
Przed
bramą nieba staje ksiądz i kierowca autobusu. święty Piotr mówi:
- Ty
kierowco do nieba, a ty księże do czyśćca.
- Ale
czemu tak? - pyta ksiądz.
- Bo widzisz, jak ty prawiłeś kazania to wszyscy spali, a gdy
on prowadził autobus to wszyscy się modlili.
* *
* * *
- Ktoś mi ukradł rower
- skarży się pastorowi ksiądz.
- Wiem jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie mszy wymień
dziesięć przykazań, kiedy dojdziesz do 'nie kradnij' jeden z
parafian na pewno się zaczerwieni.
Kiedy w poniedziałek pastor spotkał się z księdzem i spytał:
- Czy wyjaśniła się sprawa z rowerem?
- Tak, zrobiłem jak mi poradziłeś, a kiedy doszedłem do 'nie
cudzołóż', przypomniałem sobie, gdzie go postawiłem...
* *
* * *
Młody ksiądz przekonuje
Einsteina o wszechmocy Boga. Einstein zadaje pytania:
- Czy Bóg może stworzyć ooolbrzymi kamień?
- Oczywiście!
- Czy może go podnieść?
- Bóg jest wszechmocny!!
- A czy może stworzyć kamień, którego nie podniesie?
* *
* * *
Polska, rok 2004:
Siedzi facet przed TV i strasznie zdenerwowany przełącza
programy:
Pierwszy kanał: msza święta...
Drugi kanał: transmisja na żywo pasterki z Watykanu...
Trzeci kanał: transmisja z chrztu 35 dziecka Wałęsy...
Gość denerwuje się coraz bardziej bo chciałby obejrzeć cos
normalnego.
Czwarty kanał: film pt. "Jak to Maryja została dziewicą"
Piąty kanał: siedzi ksiądz i mówi: "I czego palancie
przełączasz kanały?!!!"
* *
* * *
Ksiądz i siostra zakonna
grają w golfa. Ksiądz bierze kija i uderza w piłkę która
toczy się w bok i nie wpada do dziury.
- A niech to wszyscy Diabli!!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy wściekły
ksiądz.
- Jak ksiądz tak może? - pyta się zawstydzona siostra - tak
nie można... co na to Pan powie?
Ksiądz patrzy się na zakonnicę spod oka i przeprasza... już
tak nie powie więcej.
Idą do następnej dziury i podobnie jak wcześniej ksiądz nie
trafia:
- A niech to wszyscy Diabli!!! Nie trafiłem!!! - znowu rzecze
ze złością.
- Bracie, jaki to wstyd pobożnemu tak mówić - upomina go
nieco zdenerwowana już siostra.
- Ok... już nie będę, jeśli jeszcze raz tak powiem niech
piorun z nieba zleci i w łeb mnie trzaśnie.
Poszli do następnej dziury, ksiądz znowu nie trafił:
- A niech to wszyscy Diabli!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy ze złością.
Wtem ciemno się zrobiło na świecie, coś zahuczało, zamruczało
i piorun z nieba zleciał i walnął siostrę w łeb. A z nieba
słychać jęk:
- A niech to wszyscy Diabli! Nie trafiłem!!!...
* *
* * *
- Stachu! Słyszałeś co
w niedziele w kościele na mszy zrobił Janek Nowak?
- Nie słyszałem.
- Kościelny szedł zbierać ofiarę, a Janek zasnął w ławce
i głośno chrapał. Kościelny go potrząsa za ramie, a ten na
cały glos krzyczy: "Odczep się, mam miesięczny!"
* *
* * *
Leżą dwie zakonnice i
oglądają gwiazdy...
- y, patrz jak one święcą
- Nie, to my święcą
* *
* * *
Jadą zakonnice na
rowerach po wybojach. W pewnym momencie przełożona mówi:
- Dość luksusów! Zakładać siodełka!
* *
* * *
Obiad
w domu dla zakonnic (plebani, czy jak mu tam):
-
Siostry, dziś na obiad marchewka!
-
Hurra!
- Ale pokrojona!
- Eeeee...
*
* * * *
Wchodzą dwie zakonnice
do mięsnego:
- Poproszę parówkę!
Towarzyszka odciąga kupującą na bok:
- Kup trzy, jedna zjemy!
* *
* * *
Do spowiedzi przychodzi
kobieta:
- Proszę księdza uprawiałam miłość francuską, wiem, że
zgrzeszyłam i bardzo tego żałuję...
- No tak, pierwszy raz spotykam się z tym grzechem. Czy może
pani przyjść jutro po pokutę?
- Tak mogę.
Spotkał się ksiądz wieczorem z księdzem proboszczem i pyta:
- Księże proboszczu, ile ksiądz daje za miłość francuską?
- Przeważnie 50 dolarów, ale Ty możesz się targować...
* *
* * *
Ksiądz przed kazaniem
polecił w pierwszym rzędzie usiąść dziewicom, w drugim rzędzie
kobietom, które nie zdradziły swojego męża, w trzecim tym,
które zdradziły raz, w czwartym dwa razy, w piątym...
- Słyszałaś ten dowcip??
- Nie..
- Musiałaś stać za daleko!!
* *
* * *
Ksiądz ze
zdziwieniem ogląda na dwóch piszczałkach organów kościelnych
naciągnięte prezerwatywy. Wzywa organistę:
-Co tu robią te prezerwatywy?
-Jak to co?! Na opakowaniu pisało: "Przed użyciem naciągnąć
na organ"
* *
* * * ...
Jedzie sobie ksiądz
samochodem. Zatrzymują go dwaj policjanci:
- Dokumenty, proszę!
Ksiądz im daje dokumenty.
- Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- Co ksiądz wozi?
- Boiler do zakrystii.
- Hmm.. Niech Ksiądz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolegę: - Ty! co to jest boiler
do zakrystii?
A drugi: - Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię.
* *
* * *
Ksiądz i siostra zakonna
wracają z konwencji kiedy nagle nawala im samochód. Ponieważ
awaria jest poważna, zdani oni są na nocowanie w przydrożnym
hotelu. Jedyny hotel w okolicy ma wolny tylko jeden pokój, wiec
powstaje mały problem.
KSIĄDZ: Siostro, wydaje mi się ze w obecnym przypadku Pan nie
będzie miał nam za złe jeśli spędzimy noc w tym samym
pokoju. Ja prześpię się na podłodze, siostra weźmie łóżko...
SIOSTRA: myślę że to będzie w porządku...
Wiec jak ustalili tak i zrobili. Po 10 minutach....
SIOSTRA: Ojcze jest mi strasznie zimno....
KSIĄDZ: Dobrze, podam Siostrze koc z szafy...
10 minut później...
SIOSTRA: Ojcze, nadal mi strasznie zimno....
KSIĄDZ: No dobrze, podam Siostrze następny koc...
po kolejnych 10 minutach...
SIOSTRA: Ojcze, nadal mi strasznie zimno. Nie sądzę aby w tym
wypadku Pan miał nam za złe abyśmy zachowali się jak mąż i
żona w tą jedyną noc...
KSIĄDZ: masz rację..... wstawaj i sama weź sobie ten cholerny
koc.
* *
* * *
Ksiądz odprawia drogę
krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i
szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To
bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i
przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz szepce do kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko
przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż
przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei,
że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej.
Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Staaacjaaa dwuuudziieestaaa piąątaa! Szymon Cyrenejczyk poślubia
świętą Weronikę!
* *
* * *
Idzie ksiądz przez las,
patrzy, a tam na gałęzi siedzi łaska. Łaska mówi:
- Co ksiądz?
A ksiądz:
- Co łaska.
* *
* * *
Rabbi Izaak z Berdyczowa
mawiał:
- Nie ma człowieka bez grzechu. Istnieje jednak zasadnicza różnica
miedzy cadykiem a grzesznikiem. Cadyk, dopóki żyje, wie, że
grzeszy. Grzesznik, dopóki grzeszy, wie, że żyje.
* *
* * *
Do przedziału
wagonu kolejowego wchodzą trzy osoby: kobieta, młody mężczyzna
i ksiądz. Zaczyna się długa podroż, wiec aby skrócić czas
wszyscy wyjmują gazety, traf chciał, ze takie same i zaczynają
rozwiązywać krzyżówkę W pewnej chwili odzywa się kobieta:
- Czy któryś z panów może wie, co to może być: 7 pionowo,
cześć ciała kobiety, na piec liter, pierwsza "p",
ostatnia "a".
- Pięta - odpowiada chłopak.
- Eeee... czy ktoś z państwa ma gumkę? - pyta ksiądz.
* *
* * *
Spotyka się wieczorem dwóch
księży, z których jeden narzeka:
- Dziś przy konfesjonale był taki galimatias, że naznaczając
pokuty zapomniałem o udzielaniu rozgrzeszeń.
|